top
logo

Mitologia Nordycka


feed-image Feed Entries
Home
Bajki Braci Grimm
Pan Chrzestny PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 27 stycznia 2010 23:38

Gebrüder Grimm

Pan Chrzestny1

Pewien biedny człowiek miał tak dużo dzieci, że już cały świat prosił na chrzestnego, a gdy urodziło się jeszcze jedno, nikogo już nie stało, kogo mógłby poprosić. Nie wiedział, co począć, położył się w swojej trosce i zasnął. A śniło mu się, że powinien wyjść przed bramę, i poprosić na chrzestnego pierwszego, którego spotka. Gdy się obudził, postanowił pójść za snem, wyszedł przed bramę, i pierwszego, kogo spotkał, poprosił na chrzestnego. Nieznajomy dał mu szklaneczkę wody i rzekł 'to cudowna woda, nią możesz chorych uczynić zdrowymi, musisz tylko patrzeć, gdzie stoi śmierć. Jeśli stoi przy głowie, daj choremu wody, a wyzdrowieje, jeśli jednak stoi przy nogach, wszelki trud jest daremny, musi umrzeć.' Człowiek ów zawsze mógł od tej pory powiedzieć, czy chorego da się uratować, czy nie, stał się sławny dzięki swojej sztuce i zarobił dużo pieniędzy. Pewnego razu zawołano go do dziecka  króla, a gdy wszedł, zobaczył śmierć koło głowy i wyleczył je wodą, i tak było także za drugim razem, ale za trzecim śmierć stała przy nogach i dziecko musiała umrzeć.

Człowiek ów chciał jeszcze raz odwiedzić swego kuma2 i opowiedzieć mu, jak służyła mu woda. Ale gdy wszedł do domu, dziwne rzeczy się w nim działy. Na pierwszym piętrze kłóciła się szufelka3 z miotłą, i strasznie rzucały się jedna na drugą. Zapytał 'gdzie mieszka pan chrzestny?' Miotła odrzekła  'piętro wyżej.'

Gdy doszedł na drugie piętro, zobaczył moc martwych palców. Zapytał 'gdzie mieszka pan chrzestny?, Jeden z palców powiedział 'piętro wyżej.' Na trzecim piętrze leżała kupa martwych głów, one znowu odprawiły go na piętro wyżej. Na czwartym piętrze zobaczył ryby stojące nad ogniem, skwierczały w patelni, i same siebie piekły. One trze powiedziały 'piętro wyżej.' A gdy wszedł już na piąte, doszedł do pewnej izby i zajrzał przez dziurkę od klucza, zobaczył tam kuma, który miał parę długich rogów. Gdy otworzył drzwi i wszedł, kum położył się prędko na łóżko i się przykrył. Wtedy człowiek ów rzekł 'Panie kumie, co za cudaczne rzeczy dzieją się u was w domu? Gdy wszedłem na wasze pierwsze piętro, kłóciła się szufelka z miotłą i strasznie się tłukły.' 'Ależ z was prosty człowiek4,' rzekł kum, 'to był parobek i dziewka służebna, którzy ze sobą rozmawiali.' 'Ale na drugim piętrze widziałem martwe palce.' 'Aj, aleście głupi! to były czarne korzenie5.' 'Na trzecim piętrze leżała kupa martwych głów.' 'Głupi człowieku, to były główki kapusty.' Na czwartym widziałem ryby w patelni, które skwierczały i piekły same siebie.' Gdy to powiedział, przyszły ryby i same podały się do stołu. 'A gdy wszedłem na piąte piętro, popatrzyłem przez dziurke od klucza w drzwiach, i zobaczyłem was, kumie, a mieliście długie rogi.' 'Aj, to nieprawda.' I wtedy mężczyzna się wystraszył, i uciekł, bo kto wie, co by mu pan chrzestny jeszcze mógł zrobić.

 

przetłumaczył Jacek M. Fijołek

copyright by Jacek M. Fijołek

 

1 Gevatter - Kum, czyli chrzestny... Przyznam, że jestem rozdarty. Za chrzestnym przemawia, że pan kum jakoś głupio brzmi, jakby pan żaba. Z drugiej strony kum... to takie archaicznie dostojne określenie. Kto mówi dzisiaj Gevatter? Zresztą ważna jest też kwestia relacji. Chrzestny mojego dziecka to mój kum.

2 Gevatter - tym razem jednoznacznie zdecydowałem się na słowo kum, bo nieznajomy przecież nie był jego chrzestnym. w języku polskim słowo kum ma także kilka znaczeń. W tym przypadku kum do chrzestny dziecka w relacji do ojca dziecka.

3 Schippe - szufla, czyli łopata... ale także to coś, czym zimą odgarniamy śnieg, albo szufelka... szczególnie w kombinacji z miotłą.

4 einfältig - naiwny, głupkowaty, prostoduszny

5 Skorzonera - Wężymord , Czarny korzeń

Poprawiony: czwartek, 28 stycznia 2010 14:49
 
Pani Trude PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 26 stycznia 2010 23:17

Bracia Grimm

Pani Trude

Była sobie raz mała dziewczynka, która była krnąbrna i przemądrzała1, a gdy jej rodzice coś do niej mówili, to nie słuchała: i jak jej to mogło wyjść na dobre? Pewnego dnia rzekła do swoich rodziców: »Tak dużo słyszałam o pani Trude, chcę do niej kiedyś pójść, ludzie mówią, że wygląda u niej cudacznie, i powiadają, że są dziwne rzeczy w jej domu, bardzo mnie to zaciekawiło.« Rodzice jej tego surowo zabronili i rzekli: »Pani Trude to zła kobieta, wyczynia bezbożne rzeczy, i jeśli do niej pójdziesz, nie będziesz już naszym dzieckiem.« Ale dziewczyna nie zważała na zakaz rodziców i jednak poszła do pani Trude. A gdy do niej przyszła, pani Trude spytała: »Czemu jesteś taka blada?« »Ach,« odpowiedziała i drżała na całym ciele, »tak się tym wystraszyłam, co zobaczyłam.« »A co zobaczyłaś?« »Widziałam na waszych schodach czarnego człowieka.« »To był węglarz2.« »Potem widziałam zielonego człowieka.« »To był myśliwy.« »Potem widziałam człowieka czerwonego jak krew.« »To był rzeźnik.« »Ach, pani Trude, jak się bałam, patrzyłam przez okno i was nie widziałam, za to diabła z ognistą głową.« »Oho,« powiedziała, »to widziałaś wiedźmę w jej prawdziwych ozdobach: już dawno na ciebie czekałam i pragnęłam ciebie, poświecisz mi.« Wtedy zmieniła dziewczynę w kawałek drewna i wrzuciła go w ogień. A gdy w pełni się rozżarzył, usiadła obok, grzała się przy nim i rzekła: »Ależ jasno świeci!«

 

przetłumaczył Jacek M. Fijołek

copyright by Jacek M. Fijołek

 

1 vorwitzig - także wścibska

2 Köhler - człowiek robiący węgiel drzewny. Łatwo pomylić z czarniakiem - rybą :)

 

Prawdziwy horror dla małych dziewczynek...

Poprawiony: czwartek, 28 stycznia 2010 00:32
 
Król Drozdobrody PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 25 stycznia 2010 11:49

Bracia Grimm

Król Drozdobrody

Pewien król miał córkę, a była ona ponad wszelką miarę piękna, ale przy tym dumna i zarozumiała, tak że żaden kawaler nie był dla niej dość dobry. Odprawiała jednego po drugim, a przy tym jeszcze z nich drwiła.

Pewnego raz król wystawił wielką uc ztę i zaprosił na nią z dala i pobliża chętnych do żeniaczki mężczyzn. Ustawiono ich w szeregu według ragi i stanu: Najpierw królowie, potem wielcy książęta, książęta, hrabi owie, baronowie i na końcu szlachta. Prowadzono więc królewnę przez szeregi, ale w każdym coś skrytykowała. Jeden był za gruby: "Beczka wina!" rzekła. Drugi za długi: "Długi się chwieje, leci na ziemię kiedy powieje."8 Trzeci za krótki: "Krótki i gruby, niezdarnyś mój luby."7 Czwarty za blady: "Blady jak śmierć! ; Piąty zbyt czerwony: "Kogut!" Szósty nie dość prosty: "Zielone drewno, za piecem suszone!" I tak w każdym coś skrytykowała, ale szczególnie naśmiewała się z pewnego dobrego króla, który stał całkiem na górze, a którego broda1 urosła trochę krzywo. "Aj", zawołała i śmiała się, "ten ma brodę jak drozd dziób!" I od tego czasu nazwano go Drozdobrody. Stary król jednak, gdy zobaczył, że jego córka nie robi nic innego, jak tylko drwi z ludzi, i wszystkimi stającymi w konkury, a którzy tu się zebrali, pogardza, rozgniewał się i przysiągł, że  dostanie za męża pierwszego lepszego żebraka, jaki stanie przed jego drzwiami.

Parę dni potem pewien muzykant9 zaczął śpiewać pod oknem, aby w ten sposób zasłużyć na drobną jałmużnę. Gdy król to usłyszał, rzekł: "Każcie  mu przyjść." Wszedł więc muzykant w swoim brudnym i obszarpanym ubraniu, zaśpiewał przed królem; i jego córką i poprosił, gdy skończył, o mały datek. Król rzekł: Twój śpiew tak mi się spodobał, że oddam ci moją córkę za żonę." Królewna się przelękła, ale król rzekł: "Złożyłem przyrzeczenie, by cię oddać pierwszemu lepszemu żebrakowi, więc go dotrzymam."Nie pomogły żadne perswazje, posłano po  księdza, i musiała z miejsca wyjść za muzykanta. Gdy to się stało, król rzekł: "Nie godzi się, byś ty jako żona żebraka dłużej pozostawała w moim zamku, możesz już odejść ze swoim mężem."

Żebrak wyprowadził ją za rękę, i musiała z nim odejść pieszo. Gdy doszli do wielkiego lasu, zapytała:

"Ach, do kogo należy ten piękny las?"

"Należy do króla Drozdobrodego, gdybyś go wzięła to by był twój."

"Ciężki jest los dziewczęcia biednego, ach gdybym wzięła Drozdobrodego!"6

Potem szli przez łąkę,a ona zapytała znowu:

"Do kogo należy ta piękna zielona łąka?"

"Należy do króla Drozdobrodego, gdybyś go wzięła to by był twoja."

"Ciężki jest los dziewczęcia biednego, ach gdybym wzięła Drozdobrodego!"6

Potem szli przez wielkie miasto, wtedy znów zapytała:

"Do kogo należy to wielkie miasto?"

"Należy do króla Drozdobrodego, gdybyś go wzięła to by był twoje."

"Ciężki jest los dziewczęcia biednego, ach gdybym wzięła Drozdobrodego!"6

Wcale mi się nie podoba", rzekł muzykant, "że ciągle życzysz sobie jakiego innego za męża. Nie jestem dość dobry?" w końcu doszli do całkiem małego domku, wtedy rzekła:

"Ach, Boże, ależ mały jest ten dom! do kogo należy ten nędzny domeczek?"

Muzykant odrzekł : "To jest mój i twój dom, gdzie będziemy razem mieszkać."Musiała się schylić żeby przejść przez niski drzwi. "Gdzie są słudzy?" spytała królewna. "Co, słudzy?" odpowiedział żebrak, "Sama musisz zrobić, co chcesz, żeby był zrobione. A teraz rozpal ogień i postaw wodę, żeby ugotować mi jedzenie; jestem bardzo zmęczony." Ale królewna nie znała się na rozpalaniu ognia i gotowaniu, i żebrak musiał sam do tego rękę przyłożyć, żeby coś z tego wyszło. Kiedy posilili się skromną strawą, położyli się do łóżka. Ale wczesnym rankiem ją z niego wyrzucił, żeby zajęła się domem5.

Parę dni żyli w ten sposób wiążąc jakoś koniec z końcem2 i przejedli swoje zapasy. Wtedy mąż rzekł: "żono, nie może być tak dłużej, że jemy i nic nie zarabiamy. Będziesz plotła kosze!" Wyszedł, naciął wikliny i przyniósł ją do domu. Zaczęła więc pleść, ale twarda wiklina raniła jej delikatne ręce. "Widzę, że tak się nie da", rzekł mąż, "lepiej prządź, może to potrafisz lepiej." Usiadła i spróbowała prząść, ale twarde nici wkrótce ją pocięły w miękkie palce, że krew z nich leciała. "Widzisz", rzekł mąż, "nie nadajesz się do żadnej pracy, źle wyszedłem na tobie. Teraz spróbuję handlu garnkami i naczyniami z gliny. Usiądziesz na rynku i będziesz sprzedawać towar.." Ach, pomyślała, jeśli na rynek przyjdą ludzie z królestwa mojego ojca i zobaczą, jak tu siedzę i handluję, ależ będą ze mnie drwić! Ale nie nie pomogło, musiała się ugiąć, by nie umrzeć z głodu. Za pierwszym razem poszło dobrze, bo ludzie kupowali towar chętnie, bo była piękna, i płacili, ile chciała; tak, wielu dawało jej pieniądze i wcale nie zabierało garnków. Teraz żyli z tego, co zarobili, jak długo się dało, potem mąż znowu kupił naczynia. Usiadła z nimi na rogu rynku, rozłożyła wokół siebie i trzymała na sprzedaż. Wtedy nagle przygnał na koniu pijany Husar  i wpadą prosto w garnki, że rozsypały się na tysiące skorup. Zaczęła płakać i ze strachu nie wiedziała, co począć. "Ach, co ze mną będzie!" zawołała, "co mój mąż na to powie!" Pobiegła do domu i opowiedziała o nieszczęściu. "Kto siada na roku rynku z glinianymi naczyniami?" rzekł mąż, "przestań płakać, widzę przecież, że nie nadajesz się do żadnej porządnej pracy. Byłem w zamku naszego króla i zapytałem, czy nie potrzebują dziewki do kuchni, a oni mi obiecali, że cię wezmą; w zamian dostaniesz (darmowe) jedzenie. " I tak z królewny zrobiła się dziewka kuchenna? musiała być pod ręką kucharza i wykonywać najgorszą pracę. W obu kieszeniach umocowała sobie garnuszki3, w których przynosiła do domu, co stało się jej udziałem z resztek, i tym się żywili. Zdarzyło się, że miano wyprawiać wesele najstarszego królewicza. Poszła więc biedna kobieta na górę, stanęła przed drzwiami na salę i chciała popatrzeć. Gdy zapalono światła i zaczął wchodzić jeden piękniejszy od drugiego, a wszystko pełne przepychu i wytworności, pomyślała sobie ze smutkiem w sercu o swoim losie i przeklinała swoją dumę i zarozumiałość4, które ją poniżyły i rzuciły ją w tak wielką biedę. Ze smakowitych potraw, które wnoszono i wynoszono, a których zamach do niej dochodził, rzucali jej czasem słudzy prę kawałków, wkładała je do garnuszków i chciała je zanieść do domu. Na raz wszedł królewicz, ubrany w aksamit i jedwab, miał złoty łańcuch na szyi, a gdy zobaczył piękną kobietę w drzwiach, chwycił ją za rękę i chciał z nią zatańczyć, ale ona się wzbraniała i przestraszyła się, bo to by król Drozdobrody, który się o nią starał, a którego odprawiła  w drwinach. Jej wzbranianie się jednak nic nie pomogło, wciągnął ją na salę. I wtedy zerwał się pasek, na którym wisiały kieszenie, i wypadły z nich garnki, tak że zupa się wylała, a kawałki jedzenia się wysypały skacząc po podłodze. A gdy ludzie to zobaczyli, zaczęli się śmiać i szydzić , a ona tak się zawstydziła, że wolałaby się zapaść na tysiąc sążni pod ziemię. Skoczyła do drzwi i chciała uciec, ale na schodach dogonił ją jakiś mężczyzna i przyprowadził z powrotem. A gdy na niego spojrzała, był to znowu król Drozdobrody. Przemówił do niej przyjaźnie: "Nie lękaj się, ja, i ten muzykant, który mieszka z tobą w nędznej chałupce, to jedno. Dla ciebie się udawałem, a Husar, który rozbił twoje garnki, to też byłem ja. To wszystko się stało, aby zgiąć twoją dumę i ukarać cię za twoją pychę, przez co ze mnie szydziłaś." I wtedy zapłakała gorzko i rzekła: " Wyrządziłam ci krzywdę i nie jestem warta być twoją żoną." Ale on rzekł: "Pociesz się! Złe dni minęły, teraz wyprawimy nasze wesele." Wtedy przyszły pokojówki i ubrały ją w wytworne suknie, i przyszedł jej ojciec wraz z całym dworem i życzyli jej szczęścia z okazji zaślubin z królem Drozdobrodym, i dopiero teraz zaczęła się prawdziwa radość. Chciałbym, żebyśmy razem, ja i ty, tam byli.

 

Przetłumaczył Jacek M. Fijołek

Copyright by Jacek M. Fijołek

 

 

1 Broda w sensie nie związanym z zarostem. Drozdorbrody często jest przedstawiany w bajkach jako facet z brodą, ale z tego tekstu wynika, że wcale nie musiał mieć owłosienia na twarzy, a jego podbródek przypominał brodę drozda.

2 Dosłownie schlecht und recht, czyli po prostu so gut wie es eben geht - czyli najlepiej jak się da.

3 Po prostu małe garnki. To co dziś rozumiemy pod słowem garnuszek to niemiecki Becher, tymczasem w tekście jest Töpflein, czyli zdrobnienie od słowa garnek.

4 Übermut, czyli równie dobrze zarozumiałość jak swawolę

5 w tekście źródłowym - das Halls besorgen sollte. Myślę, że to jest błąd w skanowaniu i chodzi o das Haus besorgen sollte. Błędna wersja jest bezkrytycznie kopiowana przez wiele niemieckich serwisów.

6 "Ich arme Jungfer Zart, Ach hatt' ich genommen den König Drosselbart!" Dosłownie: Ja delikatna biedna dziewica, ach gdybym była wzięła króla Drozdobrodego!

7 "Kurz und dick hat kein Geschick." - Dosłownie Krótki i gruby nie ma zręczności... albo jakoś tak...

8 "Lang und schwank hat keinen Gang."

9 Muzykant... ale może słowo grajek byłoby lepsze?

Poprawiony: sobota, 13 lutego 2010 17:58
 
Instalacja DOS 6.22 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 25 stycznia 2010 11:39

MS DOS 6.22 - 1994

MS DOS 6.22 w roku 1994 był ostatnim przedstawicielem swojego gatunku. Rok potem nastała era Windows 95, który również opierał się na DOS, ale świat jednak nie był już taki sam. Nie ma co ukrywać, że istnieje wielka różnica pomiędzy DOS 6.22 + Windows 3.11, a DOS 7 + Windows 95.

Przyjrzyjmy się jednak instalacji tego systemu. W 1994 najpopularniejszym nośnikiem danych wciąż były dyskietki. Nie dziwi więc, że również instalacja DOSa opierała się na dyskietkach. Wkładamy pierwszą z nich i restartujemy komputer..

Terkotanie stacji dyskietek i powyższy napis oznajmia nam, że system się ładuje.

 

Poprawiony: sobota, 04 lutego 2012 23:26
 
Windows 3.11 i Sieć PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 22 stycznia 2010 18:58

Mamy to szczęście, że wielu ludzi bawi się Virtual PC, a każdy Virtual PC ma taką samą konfigurację. Wielu z nich bawi się także w to, w co ja się teraz bawię - w instalację sieci na Windows 3.11. Więc ścieżka jest już przetarta i warto skorzystać z doświadczeń innych.

 

 

Poprawiony: środa, 01 maja 2013 19:03
 
« pierwszapoprzednia51525354555657585960następnaostatnia »

Strona 51 z 60

Who's Online

Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 

bottom
top

Latest News

Popular


bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla 1.5 template discount linux hosting Valid XHTML and CSS.