top
logo

Mitologia Nordycka


feed-image Feed Entries
Home
Bajki Braci Grimm
Watson RR5743 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 14 października 2013 15:20

Wstęp: Początkowo miał to być artykuł dla mnie. Takie zapiski online. Siedzę czasem w różnych miejscach, przy różnych komputerach i taka forma zapisu jest jak znalazł.

Moim początkowym celem było uruchomienie samego radia, co zresztą mi się udało. Przy okazji przyszło mi do głowy zapisać tu kilka spostrzeżeń.

Oryginalny artykuł: {

Cóż, tym razem jest to artykuł dla mnie i tylko dla mnie.

Ofiara: Boombox firmy Watson RR5743.

Objaw: Brak jakichkolwiek oznak życia.

Cel - Uruchomić Radio, ewentualnie magnetofon. Nie mam ambicji by przywrócić mu pełnię życia, bo na przykład laser nie działał zbyt dobrze już od lat.

Trudność - Całkowity brak dokumentacji - brak schematu.


Wzmacniacz Audio

TA8227P

 

}

 

OK, skąd się tu wziął schemat wzmacniacza? Jak już napisałem wyżej, nie mam żadnego schematu do tego sprzętu. Znalazłem wprawdzie jedną stronę, gdzie go oferują za cenę wyższą niż samego urządzenia, ale aż tak zdeterminowany nie byłem. Data Sheety poszczególnych układów składają  mi się w głowie w jedną całość. Urządzenie poskładane jest z układów referencyjnych. Układanka puzzli wydaje dość dobrze pasować. Przy okazji pomyślałem sobie:

Watson nie kojarzy się z niczym markowym. Nawet śledztwo w sieci nie daje pewnych wyników. Najlepiej wyjść z założenia, że jest to nie wiadomo co. A z czego jest zrobione to coś?

  • TA8227P -  Toshiba Semiconductor - LOW FREQUENCY POWER AMPLIFIER
  • AN6650  - Panasonic Semiconductor - Motor Control Circuits
  • KS57C0002 - Samsung semiconductor - 4-BIT CMOS Microcontroller
  • TA8127N - Toshiba Semiconductor - 3V AM/FM 1CHIP TUNER IC
  • SOH-A1U - SAMSUNG ELECTRONICS - Laser pickups & mechanism

 

Wyżej wymieniłem układy widoczne po otwarciu obudowy. Płyta obsadzona jest dwustronnie - po drugiej stronie znajdziemy jeszcze dwa układy, prawdopodobnie Samsunga, i moduł magnetofonu. Niestety sprzęt już skręciłem i nie mogę sprawdzić.

Do czego służy ta wyliczanka? W zasadzie samo powinno się rzucić w oczy. Praktycznie wszystkie te układy można znaleźć także w droższym markowym sprzęcie. Chciałem więc pokazać, jak cienka jest granica między SHIT a nie SHIT.

Czas przejść do sedna...

Mój Watson przeleżał w szafie prawie 10 lat. Oczywiście próbowałem go naprawić już wcześniej. zacząłem od zasilacza. Działał bez zarzutu. Kolejnym podejrzanym był wzmacniacz audio. Po zwarciu końcówki 1 i 12 okazało się, że wzmacniacz daje znaki życia. Kolejnym podejrzanym był tranzystor mocy, jedyny na płycie z radiatorem. Pomiary wykazały, że jest sprawny, ale na swoim mierniku już się parę razy przejechałem.

Cóż więc mogło być popsute? Pomyślałem o przełączniku toru audio. Taki przełącznik można zrealizować metodą mechaniczną i elektroniczną. Radio ma w sobie procesor, choćby do obsługi CD. Czyżby on kontrolował elektronicznym przełączaniem toru? (elektroniczny przełącznik toru nie wyklucza mechanicznego przełącznika. Sens taki, że za pomocą trzech styków można kontrolować całe urządzenie. Uprasza to bardzo mechanikę urządzenia)

Watsona wywaliłem do piwnicy.

Aż wziąłem go do łapek jakiś tydzień temu. Obejrzałem go... wyglądał źle, bo w skrzynce leżał nie poskładany przez cały ten czas. Jeszcze raz sprawdziłem wzmacniacz audio i pomyślałem, że połączę się kabelkiem bezpośrednio z tunerem - będę miał chociaż radio. Tuner to chyba najtrwalsza rzecz w każdym zestawie audio.

Nie ruszył...

Zrezygnowany obejrzałem ostatni raz płytę, żeby go kopnąć i pogrzebać i wtedy doszło do olśnienia. Przez całą długość płyty w okolicy mechanicznego przełącznika toru audio zobaczyłem ryskę... Nie, nie taką grubą na włos! Daleko cieńszą! Była ledwo widoczna gołym okiem. Ale pomiar nie pozostawiał złudzeń. Jest przerwa!

Jak załatać przerwę na tak cienkich ścieżkach? Nie mam jakoś super wyposażonego warsztatu - miernik, lutownica transformatorowa - nawet odsysacza brak. (w międzyczasie się poprawiłem.) Pomyślałem, że zrobię sobie bloba. Mówiąc po polsku: gdyby oczyścić lakier w miejscu pęknięcia i nasmarkać w tym miejscu umiejętnie cyną, to powinno się udać. nasmarkałem, jak pomyślałem! Odpalam Watsona... GRA!

Działa Radio i Magnetofon - nawet CD daje ślady życia!

Wkładam płytę do obudowy, odpalam sprzęt... gra jeden kanał i za cholerę nie mogę znaleźć, która ścieżka nie styka. Poprawiam luty, czym tylko psuję ścieżki jeszcze bardziej.

Może połączyć ścieżki kabelkami? Wyłamany jest przełącznik. Można go połączyć przewodami z wysepkami lutowniczymi innych elementów, do których prowadzi. To nie jest łatwe sprawdzić, dokąd dana ścieżka prowadzi. Ale przemęczyłem się - to może jeszcze jedno wyjaśnienie - nie robię tego aby zarobić, naprawić, mieć radio - chodzi wyłącznie o satysfakcję z postawienia trupa na nogi, o zabawę na sprzęcie, którego mi za bardzo nie szkoda.

Kabelki nie sprawdziły się! Watson grał - wciąż niestabilnie - czasem wystarczyło stuknąć palcem i było super, ale... przydźwięk był zawsze.

Więc? Kabelki to złe rozwiązanie, smark jeszcze gorsze. A drut od transformatora? Jest sztywny i można go formować tak, jak przebiegają śnieżki. Jest izolowany... Strawiłem wieczór, by wypróbować tej metody.

Drut formowałem starannie bezpośrednio nad dotychczasową ścieżką. Jeden koniec lutowałem do przełącznika, drugi bezpośrednio do ścieżki zeskrobując wierzchnią emalię - zawsze zachowując odstęp, by punkty lutownicze nie zwierały się. Grot lutownicy transformatorowej jest dla takich ścieżek zbyt duży, a lutownica zbyt mocna. Prawdę mówiąc to jest Hard Core. Nie polecam! Całość dla pewności zalałem klejem. Efekt? Watson gra stabilnie, można go opukiwać z każdej strony. Gra radio i magnetofon....

SOH-A1U

Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gra magnetofon i radio, to czemu nie CD? Mój stary laser powinien być sprawny, ale prawdę mówiąc musiałem się już kiedyś posiłkować zwiększeniem jego mocy przy pomocy PR na głowicy lasera. Więc chyba sprawny, ale nie pewny.

No i wypatrzyłem taki w sieci za całe 16 zł! Ten typ lasera jest wciąż powszechnie stosowany. 16 zł? Za taką kwotę, można podjąć ryzyko.

Na laser czekałem dwa dni. W wielkiej gorączce zamontowałem go. Tutaj mała retrospekcja: Jak już napisałem, mój starczy laser też mógł być sprawny. Może trzeba było go porządnie wyczyścić? Zrobiłem to, rozbierając dokumentnie głowicę. Przy okazji zauważyłem, że mam totalnie rozwalony ogranicznik ruchu! Jak go zdjąć? Proste - wystarczy zdjąć z silnika talerz, na który kładzie się płytę CD. Talerzyk zdjąłem. Ogranicznik ruchu naprostowałem. Talerzyk założyłem z powrotem.

Wracamy do nowej głowicy: Zamontowałem ją w gorączce. Odpalam sprzęt i ZONG, KICHA, ZERO czyli NIC. Ach tak, laser jest zabezpieczony. Na płytce koło PR znajduje się blob, który trzeba usunąć. W ruch poszła moja lutownica z wbudowanym odsysaczem.

Odpalam Watsona... Głowica próbuje łapać ostrość, przesuwa się na początek płyty - do wewnątrz i zatrzymuje się...

No tak, ale czy ten ogranicznik ruchu, to tylko takie zabezpieczenie lasera, czy może mechaniczny element, który ma naprowadzać płytę na odpowiedni obszar dysku, jak to jest na przykład w stacjach floppy. W takim układzie miałoby znaczenie, czy ogranicznik załącza milimetr wcześniej czy później. Druga sprawa: jak już pisałem, musiałem zdjąć talerzyk na płytę CD. Wyszedłem z głupiego założenia, że nie powinno być możliwe wepchać go zbyt głęboko. Niestety w moim Watsonie można go wepchać prawie do samego spindle motor. Ustawienie talerzyka na właściwej wysokości, jest niezmiernie trudne.

Po wymianie lasera i wyprostowaniu i ogranicznika Watson wczytał katalog. Naciskam play i... nic. Ponowne włożenie CD i okazało się, że nie czyta płyty wcale.

Wysokość talerzyka? Dopchnąłem go... po pewnym czasie zauważyłem, że CD kręci się odwrotnie do wskazówek zegara. Najpierw chodzi dobrze, by po chwili zmienić kierunek.

Na jakimś forum doczytałem, że oznacza to poważne uszkodzenie, na innym, że pomogło zwiększenie mocy lasera.

To drugie wydało mi się mało prawdopodobne - parę razy już kręciłem laserem, także w tym Watsonie, i takiego efektu nie było.

Doczytałem na elektrodzie o regulacji śledzenia ścieżki. Nie mam schematu, nie wiem, od czego są poszczególne PR, ale ponieważ są w sąsiedztwie układów odpowiedzialnych z CD, to pokręciłem. Ale tym razem starannie oznaczyłem pozycję cieniutkim markerem. Nic to nie dało!

Więc może jednak wysokość talerzyka?

Jeszcze raz rozebrałem mechanizm. Ustawiłem talerzyk tak, by płyta była około 2 mm nad laserem - ktoś tak poradził na Elektrodzie. Piszę, że około, ale robiłem to z linijką w ręku. Niestety to nie jest ta skala precyzji, która gwarantuje sukces. Jeszcze raz ustawiłem ogranicznik ruchu. Wszystkie PR wróciły dokładnie, na ile się da, na swoje miejsca.

Skręciłem sprzęt, wsadziłem dość porysowaną płytę - zagrała, silnik kręcił w dobrą stronę.

Kilka razy jednak dało się usłyszeć przeskok głowicy - także na innej, zadbanej płycie.

Pomyślałem o korekcji trackingu, ale... na drugi dzień jakby samo przeszło.

SUKCES!

Oczywiście fajnie się pochwalić. Ale piszę to wszystko, bo w sieci jest bardzo mało informacji na ten temat. Tymczasem nawet drobiazg może być bardzo ważną wskazówką, na przykład, czy to możliwe, że silnik kręci się odwrotnie z powodu źle ustawionej optyki. Oczywiście!

Poprawiony: środa, 23 października 2013 21:31
 
HP PAVILION DV5 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 14 października 2013 12:24

.

Objaw: Nie działa wyświetlacz. Komputer startuje. Monitor zewnętrzny działa.

Oględziny: Komputer sprawia wrażenie, jakby upadł. To wbrew pozorom nie jest zły znak.

Otwarcie:

w tym przypadku nie musiałem otwierać całej obudowy. Górna pokrywa laptopa jest dwuczłonowa. Wystarczy odkręcić górny panel, który trzyma się na dwóch śrubach w skrajnych rogach komputera od strony wyświetlacza. Odkręcamy śruby, panel podważamy z wyczuciem. Nigdy nie stosujemy brutalnej siły!

Po zdjęciu panela zobaczymy mocowanie klawiatury. Odkręcamy wszystkie śrubki. Klawiatura mocowana jest dodatkowo od spodu dwoma śrubami. Otwory są zaznaczone symbolami klawiatury,

Przyczyna awarii: Uszkodzenie mechaniczne doprowadziło do wyrwania wtyczki sygnałowej wyświetlacza. Wystarczyło ją docisnąć.

Naprawa: Niestety uszkodzeniu uległo całe osadzenie zawiasu. W tym komputerze jest ono mało solidne. Na jednym zdjęciu widać pękniętą tulejkę osadzoną na bolcu od wtyczki do gniazdka sieciowego. Średnica pasuje idealnie. Po docięciu do wymiaru obie części tulei zostały połączone poprzez wsunięcie doń bolca z naniesioną warstwą kleju. Kleju nie dajemy dużo, bo bolca nie da się potem wsadzić. Ta faza udała mi się idealnie, ale zabieg ten sprawi, że wyświetlacz / klapa komputera będzie osadzony na spodniej obudowie. To za mało, żeby było stabilnie. Okazało się, że także chassis komputera jest oddzielone od tulei z powodu pęknięcia. Musiałem je skleić. Dla pewności zalałem całość klejem epoksydowym.

Wtopa... Cóż... miałem nadzieję, że chassis ustawi się właściwie pod własnym ciężarem. Tak się nie stało! Po założeniu górnego panelu, powstała cienka szczelina. Całość była bardzo stabilna, ale szczelina... to pewna plama na samozadowoleniu. Dolna pokrywa komputera była wystarczająco zdeformowana, by sprężynując przeciwstawić się jego wadze. Dlatego - jeśli zajdzie taka potrzeba - rób starannie i delikatnie dociąż sklejany komputer!

Właściciel mimo wszystko b. zadowolony. Szczelinę zamaskowałem własnym patentem. Połączenie musi być stabilne za wszelką cenę. W przeciwnym razie ułamie się metalowa część zawiasu. Dlatego jeśli masz dylemat, nie żałuj kleju. Lepsza szpara niż złamany zawias.

Poprawiony: sobota, 30 listopada 2013 10:59
 
ASUS K50C i Kamera do góry nogami PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 09 października 2013 12:51

Wydawało by się, że nie ma nic prostszego. Kupiłeś Laptopa, wchodzisz na stronę producenta i ściągasz najlepsze sterowniki z możliwych.

No ale... bardzo często okazuje się, że ten sam model komputera wyposażany bywa w dwie różne karty video, trzy różne karty wifi, jedenaście modeli kamer.

Windows XP w miarę dobrze wykrywał sprzęt z lat swojej świetności. Jednak im nowszy sprzęt, tym z wykrywaniem gorzej.

W przypadku Asusa K50C zdarza się, że XP instaluje do tej kamery sterownik typu generic. Działa idealnie, ale obraz widzimy do góry nogami. Możliwe, że odpowiedni wpis w rejestrze postawi taki obraz na nogi, ale zabieg ten nie doda żadnych innych możliwości konfiguracyjnych.

Więc? Dobrze by było ściągnąć sterowniki od producenta. Ten jednak oferuje ich kilkanaście rodzajów i wcale nie jest tak, że działa tylko jeden.

Możemy spotkać się z 3 wariantami:

  • Sterownik nie działa wcale
  • Sterownik działa, ale Skype go nie trawi
  • Sterownik działa jak trzeba

 

Jak zatem bez błądzenia znaleźć ten właściwy?

Wchodzimy do: Panel Sterownia - System - Menedżer Urządzeń:

Prawy przycisk myszy - Właściwości

Wyżej widzimy Hardware ID. Od biedy możemy ten ciąg znaków wrzucić w Google. Na pewno coś znajdą.

My jednak wracamy na stronę producenta, który pod każdym ze sterowników podaje też Hardware ID kamery, z którą ten sterownik działa.

 

Metoda może sprawdzić się także w przypadku innych urządzeń, których XP nie potrafi rozpoznać. A jest ich niemało!

Poprawiony: piątek, 24 stycznia 2014 13:00
 
Voyage to the prehistoric Planet PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 04 października 2013 17:07

 

w budowie

Minęło już sporo czasu, kiedy ostatni raz oglądałem Planetę Burz Kłuszancewa, film który mimo technicznych mankamentów, wieku i kraju pochodzenia przypadł mi do gustu.

Oczywiście zajrzałem na Wikipedię. robię to za każdym razem, gdy aplikuję sobie dawkę sowieckiego kina. I co tam zobaczyłem? A no że Amerykanie Planetę Burz pocięli i zrobili z niej  Voyage to the prehistoric Planet aby dostosować film do oczekiwać amerykańskiego widza.

Amerykański widz? Kto to taki? Gdzieś wyczytałem, że to to pryszczaty murzyn, który nigdy nie przeczytał żadnej książki, ma 16 lat i konsolę XBOX. Wykształcenie podstawowe, żadnych widoków na zatrudnienie.

Od razu wyobraziłem sobie, jak potwornej dewastacji na "Planecie Burz" musieli dokonać Amerykanie.

Ale i tak obejrzałem.

Pierwsze co rzuciło się w.... uszy to inna ścieżka dźwiękowa. Bardzo cenię sobie wielu rosyjskich kompozytorów, ale rosyjska muzyka filmowa jakoś do mnie nie przemawia. Amerykańska spodobała mi się bardziej! Być może jest to efekt wychowania na amerykańskich filmach. Cóż... wydaje mi się, że Amerykanom bardziej udało się budować nastrój filmu. U Rosjan muzyka jest jakby dodatkiem, ale nie uczestniczy w budowaniu emocji. Voyage to film niskobudżetowy, ale i tak z nastrojem jest tu lepiej niż u Rosjan.

 

W amerykańskiej wersji nie zobaczymy pani z prawej strony, która swoją wrażliwością zniszczyła karierę Kłuszancewa - radziecka kobieta nie płacze! Zastąpiła ją pani z lewej strony - starannie wyfryzowana.

Początkowo myślałem, że to właśnie uroda radzieckiej aktorki nie przypadła amerykanom do gustu. Po obejrzeniu obu filmów, mam wrażenie, że amerykanom chodziło o nadanie filmowi większego dramatyzmu i wycięcie przynajmniej jednej sceny.

Akcja

Na Wenus lecą trzy radzieckie statki kosmiczne - Syriusz, Wega i Kapella . Można się tylko domyślać dlaczego statki są aż trzy. . Jeden z nich zostaje zniszczony przez meteoryt. Pozostają dwa, które wciąż mogą dokonać eksploracji Wenus, ale nie ma już marginesu błędu. Tylko jeden statek może wylądować. Być może chodzi o zużycie paliwa - start z powierzchni Wenus zużyje je całe i nie będzie można polecieć na ziemię. Jeden statek musi więc zostać. Naukowcy nie są szaleni. Na Wenus ląduje najpierw  mały statek zwiadowczy, a dopiero gdy ten nie odpowiada, załoga wenusjańskiej ekspedycji decyduje się na lądowanie statkiem właściwym. Ktoś musi jednak zostać - wybór pada na jedyną kobietę biorącą udział w misji.

Tutaj akcja obu filmów rozjeżdża się.

Obie kobiety - w wersji amerykańskiej i rosyjskiej - przeżywają rozterkę. Powinny czekać, ale chciałyby też pomóc załodze statku, który wylądował i napotkał pewne trudności - na przykład atak gigantycznego pterodaktyla na latający automobil. Rosjanka jednak wie, że jej lądowanie oznaczałoby śmierć załogi. Nie mogliby wrócić na ziemię. Może więc tylko czekać, bić się z myślami i nasłuchiwać. Amerykanka przeżywa większe emocje. Nie wie, co ma w zaistniałej sytuacji robić i czeka na instrukcje z ziemi. Bije się z myślami i nawet decyduje się na lądowanie, czego zapowiedź odbiera załoga na Wenus w postacie nagrania na magnetofonie szpulowym. Taśma została wyczerpana i słyszą tylko zapowiedź lądowania, dalszych komunikatów już nie znają. Teraz oni nie wiedzą, czy mogą uznać się za martwych, czy może pozostała iskierka nadziei.

Tymczasem w centrum lotów właściwą decyzję podejmuje profesor Hartmann, którego w rosyjskiej wersji nie ma.

Hartmann to ten starszy pan

 

Rozterki amerykanki przydają filmowi dodatkowej dramaturgii, ale ujmują spójności: Na orbicie jest histeryczka, która nie wie, co ma robić. Aby dodać ten element, amerykanie musieli usunąć oryginalną aktorkę i dodać Hartmanna.

Akcja filmu na tym nie cierpi. Unikamy oglądania ruskiej defilady, gdzie wśród tłumów suną radziecki Wołgi i Czajki. Taką scenę wyobraża sobie rosyjska kosmonautka. Amerykański film tuszuje radzieckie wątki. Kobieca rola w rosyjskiej wersji jest ciekawa, ale nie dramatyczna. Owszem, przeżywa rozterki, ale nie robi niczego głupiego. Jest raczej rzewna niż dramatyczna.

Amerykańska wersja jest odrobinę bardziej efektowna, ale też i odrobinę głupsza. Nie jest jednak totalną masakrą filmu. Główny wątek jest ten sam. Amerykanie zmienili mniej, niż się tego obawiałem.

Poprawiony: niedziela, 06 października 2013 11:51
 
Lenovo G570 is dead PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 30 września 2013 20:20

Na samym wstępie: są takie laptopy, których rozebranie graniczy z próbami, na jakie wystawiony był Herakles. Aby obniżyć koszty produkcji śruby zastępuje się zatrzaskami. Nie ma co ukrywać, że zatrzaski mają i zalety - dzięki nim  w obudowie nie ma szczelin, wszystko spasowane jest idealnie. Widziałem już Laptopa, który wymagał totalnego demontażu, jeśli chciało się wyczyścić wentylator! (Niektórzy podejrzewają, że takie praktyki są celowe! Usmażyć komputer zaraz po upływie gwarancji!)

Lenovo G570 zbyt wielu problemów nam nie zgotuje. Pod tym względem jest to dość przyjazna konstrukcja, ale i tak ostrzegam: Jeśli szkoda Ci sprzętu, nie masz dobrych narzędzi i nie za bardzo masz doświadczenie, serwisowanie laptopa zostaw innym.

Osobiście doświadczenie mam spore, a i tak informuję wszystkich chętnych skorzystać z mojej pomocy, że rozebranie nowoczesnych maszyn w domowych warunkach wiąże się zawsze z pewnym ryzykiem.

Objaw

Komputer uruchamia się w tym sensie, że zapala się dioda sygnalizująca zasilanie i włącza się wentylator. Poza tym komputer jest martwy. Podpięcie zewnętrznego monitora absolutnie nic nie daje.

Ten dokument piszę na żywo... jeszcze nie wiem, czy uda mi się tej maszynce zwrócić życie.

Primo Zasilacz

Dobrze jest zacząć od rzeczy najbardziej prozaicznych. Pierwszą więc rzeczą to pomiar napięcia. Obecnie prosty multimetr cyfrowy to wydatek 20 zł. Może się zdarzyć, że zasilacz będzie generował odpowiednie napięcie dopiero pod obciążeniem, więc ewentualne złe wskazania jeszcze nic nie znaczą, dobre zresztą nie. warto jednak sprawdzić, czy nasz zasilacz nie daje zbyt dużego napięcia. to by był fatalny objaw.

Pewność, że zasilacz jest sprawny daje dopiero podpięcie go do innego komputera, ale nie polecam takiego kroku. Lepiej podłączyć inny zasilacz do komputera, który naprawiamy.

W moim przypadku fail. Nowy Zasilacz - Stare Objawy.

Kuracja Odchudzająca

Aby odchudzić, trzeba rozebrać. Ale zanim to zrobimy, dokładnie oglądamy komputer. Szczególnie przyglądamy się portom USB itp. Teoretycznie są zabezpieczone przeciwzwarciowo, ale widziałem, już komputer, który wyłamany miał port USB, co powodowało spięcie - nie dawał oznak życia. WCALE!

Mój model nie wykazywał pod tym względem żadnych uszczerbków na zdrowiu.

Zdejmujemy klapkę, pod którą kryje się pamięć i dysk twardy. Odpowiednim śrubokrętem odkręcamy śrubki. Ważne, żeby ie próbować ich wyciągać na siłę. Nie da się ich wyjąć, bo z drugiej strony zabezpieczone są specjalnym pierścieniem. Jest to wbrew pozorom świetny patent, bo takiej śruby nie da rady zgubić.  Pokrywę podważamy delikatnie od strony przeciwnej krawędzi komputera, przy której znajdują się specjalne wypusty. Siłując się z pokrywą od tej strony, ryzykujemy, że się złamią.

Po zdjęciu pokrywy odłączamy dysk twardy i opróżniamy jeden bank pamięci. Oczywiście pierwszą czynnością ze wszystkich jest wyjęcie baterii! W tym stanie próbujemy włączyć komputer - dobrze jest użyć zewnętrznego monitora.

Mój komputer ma dwa moduły pamięci. Testuję je pojedynczo, oba w każdej możliwej konfiguracji - tj: najpierw w gnieździe pierwszym, a potem drugim.

Okazuje się, że komputer startuje, jeśli tylko obłożone jest gniazdo pierwsze, niezależnie, której pamięci używam. Nasuwa to wniosek, że uszkodzone jest gniazdo, a nie pamięć, ale z wnioskami w tym przypadku należy poczekać.

Wydawałoby się, że wyjąłem pamięć tylko po to, żeby ją sprawdzić. Tak jednak nie jest. Nie wiem dokładnie, co robi BIOS podczas inicjacji komputera - są zresztą róże BIOSy różnych producentów.

Wyjęcie pamięci i innych elementów ma jednak nieco inny sens prócz tego, który nasuwa się sam.

Opowiem może historię mojego pierwszego latopa - Był to COMPAQ CONTURA 486 z rozbitym wyświetlaczem. Taki dostałem w prezencie od pewnego pana. Oczywiście wyświetlacza nie skleję. Kupiłem więc inną Conturę na Allegro - niesprawną za śmieszne pieniądze. Nie było to taki sam model - miał inny wyświetlacz. Wymieniłem uszkodzony element, podpiąłem nową taśmę. Włączyłem komputer i... spotkało mnie wielkie rozczarowanie - nie wystartował!

Rozwiązanie znalazłem przypadkiem - podłączyłem zewnętrzny monitor. Oczywiście komputer nie zadziałał. Ale wtedy zrezygnowany odpiąłem taśmę sygnałową wyświetlacza. Bez nowego wyświetlacza komputer zadziałał! Więc nowy wyświetlacz jest popsuty? Coś mnie podkusiło, żeby podłączyć go jeszcze raz. I cóż widzę?  BIOS przestawił się w tryb pracy z zewnętrznym wyświetlaczem. Kiedy na nowo podłączyłem wewnętrzny, wykrył go i zapytał, czy ma go odtąd stosować na stałe. Wybrałem opcję YES i Contura działa do dzisiaj. Widać z tego przykładu, że wymiana sprzętu powoduje coś podobnego do resetu pamięci CMOS. Resetu tej pamięci spróbowałem oczywiście wcześniej i wiem, że sprawa nie jest taka prosta. Powiedzmy upraszczając, że wyjęcie pamięci albo dysku powoduje pewne przeprogramowanie się BIOS. I w wielu przypadkach zaobserwowałem, że komputer, który nie wstawał, nagle wstaje.

Moje LENOVO wstało, ale zaraz po starcie wydawało  siebie bip bip bip bip.... Dawne płyty główne sygnalizowały w ten sposób awarię, ale...

Postanowiłem rozebrać cały komputer żeby przekonać się, czy w środku nie nosi śladów zniszczeń- Podobno stał w wilgoci.

Jak go rozebrać?

Po pierwsze odkręcić wszystkie śrubki z dołu obudowy. Jeżeli chcesz obejrzeć płytę główną z obu stron, nie obejdzie się bez zdjęcia klawiatury.

Klawiatura mocowana jest przez 3 śruby oraz zatrzaski. Aby ją odkręcić, trzeba wykręcić odpowiednie wkręty oznaczone symbolem klawiatury. Są takie trzy! Po odkręceniu podważamy klawiaturę OD GÓRY. Wypustki znajdują się od dołu. Po klawiaturą znajdują się jeszcze dwie śruby, które należy wykręcić by zdjąć obudowę, w tym jedna pod papierową plombą.

Konieczne jest także zdjęcie wentylatora. Gdy odkręcimy już wszystkie śruby, ostatnią zaporą pozostaną zatrzaski. Mi udało się otworzyć obudowę po prostu wciskając paznokieć od kciuka. Trzeba niestety go mieć. W tym modelu nie trzeba używać jakiejś znaczącej siły. Podważania nożykiem nie polecam, bo łatwo o zadziory.

-----

Oględziny nie wykazały żadnych fizycznych uszkodzeń. Buczenie podczas startu skojarzyłem z zachowaniem niektórych biosów. Otóż zdarza się, że kiedy naciśnie się opacznie jakiś klawisz we wczesnej fazie inicjacji komputera, bios zgłasza błąd klawiatury, który czasem jest sygnalizowany właśnie takim buczeniem. Próbowałem na tym komputerze wystartować z płyty Ubuntu. I znów zachowywał się tak, jakby na stałe wciśnięty był jakiś klawisz. Bip bip bip bip. Ubuntu było nieużywalne.

Kolejny krok? Fizycznie odpiąłem klawiaturę. Buczenia nie ma. Czas więc kupić nową.

Co z tego wyszło, być może wkrótce opowiem.

-----

Kupiliśmy klawiaturę. Tu okazał się pewien problem. Mimo, że model komputera dokładanie się zgadzał z opisem klawiatury na Allegro, to ułożenie bolców już nie.

Klawiatury nie dało się założyć inaczej niż obcinając jeden z bolców mocujących klawiaturę. Na szczęście nie pasował ten środkowy. Jego braku wcale się nie odczuwa. Obciętą końcówkę bolca wsadziłem na swoje miejsce - wciąż mocuje od spodu chassis, ale już nie samą klawiaturę. Miałem w planie przykleić ten bolec do klawiatury - na pewno nie wzmocniło by to znacząco komputera, ale dodatkowy uchwyt to zawsze coś. Zrezygnowałem z tego. Bez bolca komputer chodzi bez zarzutu.

Tak więc mogę się pochwalić pełnym sukcesem. Ktoś się z tego komputera - mam nadzieję - ucieszy.

Poprawiony: piątek, 08 listopada 2013 23:18
 
« pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia »

Strona 7 z 46

Who's Online

Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości 

bottom
top

Latest News

Popular


bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla 1.5 template discount linux hosting Valid XHTML and CSS.