top
logo

Mitologia Nordycka


feed-image Feed Entries
Home
Bajki Braci Grimm
HP PAVILION DV5 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 14 października 2013 12:24

.

Objaw: Nie działa wyświetlacz. Komputer startuje. Monitor zewnętrzny działa.

Oględziny: Komputer sprawia wrażenie, jakby upadł. To wbrew pozorom nie jest zły znak.

Otwarcie:

w tym przypadku nie musiałem otwierać całej obudowy. Górna pokrywa laptopa jest dwuczłonowa. Wystarczy odkręcić górny panel, który trzyma się na dwóch śrubach w skrajnych rogach komputera od strony wyświetlacza. Odkręcamy śruby, panel podważamy z wyczuciem. Nigdy nie stosujemy brutalnej siły!

Po zdjęciu panela zobaczymy mocowanie klawiatury. Odkręcamy wszystkie śrubki. Klawiatura mocowana jest dodatkowo od spodu dwoma śrubami. Otwory są zaznaczone symbolami klawiatury,

Przyczyna awarii: Uszkodzenie mechaniczne doprowadziło do wyrwania wtyczki sygnałowej wyświetlacza. Wystarczyło ją docisnąć.

Naprawa: Niestety uszkodzeniu uległo całe osadzenie zawiasu. W tym komputerze jest ono mało solidne. Na jednym zdjęciu widać pękniętą tulejkę osadzoną na bolcu od wtyczki do gniazdka sieciowego. Średnica pasuje idealnie. Po docięciu do wymiaru obie części tulei zostały połączone poprzez wsunięcie doń bolca z naniesioną warstwą kleju. Kleju nie dajemy dużo, bo bolca nie da się potem wsadzić. Ta faza udała mi się idealnie, ale zabieg ten sprawi, że wyświetlacz / klapa komputera będzie osadzony na spodniej obudowie. To za mało, żeby było stabilnie. Okazało się, że także chassis komputera jest oddzielone od tulei z powodu pęknięcia. Musiałem je skleić. Dla pewności zalałem całość klejem epoksydowym.

Wtopa... Cóż... miałem nadzieję, że chassis ustawi się właściwie pod własnym ciężarem. Tak się nie stało! Po założeniu górnego panelu, powstała cienka szczelina. Całość była bardzo stabilna, ale szczelina... to pewna plama na samozadowoleniu. Dolna pokrywa komputera była wystarczająco zdeformowana, by sprężynując przeciwstawić się jego wadze. Dlatego - jeśli zajdzie taka potrzeba - rób starannie i delikatnie dociąż sklejany komputer!

Właściciel mimo wszystko b. zadowolony. Szczelinę zamaskowałem własnym patentem. Połączenie musi być stabilne za wszelką cenę. W przeciwnym razie ułamie się metalowa część zawiasu. Dlatego jeśli masz dylemat, nie żałuj kleju. Lepsza szpara niż złamany zawias.

Poprawiony: sobota, 30 listopada 2013 10:59
 
ASUS K50C i Kamera do góry nogami PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 09 października 2013 12:51

Wydawało by się, że nie ma nic prostszego. Kupiłeś Laptopa, wchodzisz na stronę producenta i ściągasz najlepsze sterowniki z możliwych.

No ale... bardzo często okazuje się, że ten sam model komputera wyposażany bywa w dwie różne karty video, trzy różne karty wifi, jedenaście modeli kamer.

Windows XP w miarę dobrze wykrywał sprzęt z lat swojej świetności. Jednak im nowszy sprzęt, tym z wykrywaniem gorzej.

W przypadku Asusa K50C zdarza się, że XP instaluje do tej kamery sterownik typu generic. Działa idealnie, ale obraz widzimy do góry nogami. Możliwe, że odpowiedni wpis w rejestrze postawi taki obraz na nogi, ale zabieg ten nie doda żadnych innych możliwości konfiguracyjnych.

Więc? Dobrze by było ściągnąć sterowniki od producenta. Ten jednak oferuje ich kilkanaście rodzajów i wcale nie jest tak, że działa tylko jeden.

Możemy spotkać się z 3 wariantami:

  • Sterownik nie działa wcale
  • Sterownik działa, ale Skype go nie trawi
  • Sterownik działa jak trzeba

 

Jak zatem bez błądzenia znaleźć ten właściwy?

Wchodzimy do: Panel Sterownia - System - Menedżer Urządzeń:

Prawy przycisk myszy - Właściwości

Wyżej widzimy Hardware ID. Od biedy możemy ten ciąg znaków wrzucić w Google. Na pewno coś znajdą.

My jednak wracamy na stronę producenta, który pod każdym ze sterowników podaje też Hardware ID kamery, z którą ten sterownik działa.

 

Metoda może sprawdzić się także w przypadku innych urządzeń, których XP nie potrafi rozpoznać. A jest ich niemało!

Poprawiony: piątek, 24 stycznia 2014 13:00
 
Voyage to the prehistoric Planet PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 04 października 2013 17:07

 

w budowie

Minęło już sporo czasu, kiedy ostatni raz oglądałem Planetę Burz Kłuszancewa, film który mimo technicznych mankamentów, wieku i kraju pochodzenia przypadł mi do gustu.

Oczywiście zajrzałem na Wikipedię. robię to za każdym razem, gdy aplikuję sobie dawkę sowieckiego kina. I co tam zobaczyłem? A no że Amerykanie Planetę Burz pocięli i zrobili z niej  Voyage to the prehistoric Planet aby dostosować film do oczekiwać amerykańskiego widza.

Amerykański widz? Kto to taki? Gdzieś wyczytałem, że to to pryszczaty murzyn, który nigdy nie przeczytał żadnej książki, ma 16 lat i konsolę XBOX. Wykształcenie podstawowe, żadnych widoków na zatrudnienie.

Od razu wyobraziłem sobie, jak potwornej dewastacji na "Planecie Burz" musieli dokonać Amerykanie.

Ale i tak obejrzałem.

Pierwsze co rzuciło się w.... uszy to inna ścieżka dźwiękowa. Bardzo cenię sobie wielu rosyjskich kompozytorów, ale rosyjska muzyka filmowa jakoś do mnie nie przemawia. Amerykańska spodobała mi się bardziej! Być może jest to efekt wychowania na amerykańskich filmach. Cóż... wydaje mi się, że Amerykanom bardziej udało się budować nastrój filmu. U Rosjan muzyka jest jakby dodatkiem, ale nie uczestniczy w budowaniu emocji. Voyage to film niskobudżetowy, ale i tak z nastrojem jest tu lepiej niż u Rosjan.

 

W amerykańskiej wersji nie zobaczymy pani z prawej strony, która swoją wrażliwością zniszczyła karierę Kłuszancewa - radziecka kobieta nie płacze! Zastąpiła ją pani z lewej strony - starannie wyfryzowana.

Początkowo myślałem, że to właśnie uroda radzieckiej aktorki nie przypadła amerykanom do gustu. Po obejrzeniu obu filmów, mam wrażenie, że amerykanom chodziło o nadanie filmowi większego dramatyzmu i wycięcie przynajmniej jednej sceny.

Akcja

Na Wenus lecą trzy radzieckie statki kosmiczne - Syriusz, Wega i Kapella . Można się tylko domyślać dlaczego statki są aż trzy. . Jeden z nich zostaje zniszczony przez meteoryt. Pozostają dwa, które wciąż mogą dokonać eksploracji Wenus, ale nie ma już marginesu błędu. Tylko jeden statek może wylądować. Być może chodzi o zużycie paliwa - start z powierzchni Wenus zużyje je całe i nie będzie można polecieć na ziemię. Jeden statek musi więc zostać. Naukowcy nie są szaleni. Na Wenus ląduje najpierw  mały statek zwiadowczy, a dopiero gdy ten nie odpowiada, załoga wenusjańskiej ekspedycji decyduje się na lądowanie statkiem właściwym. Ktoś musi jednak zostać - wybór pada na jedyną kobietę biorącą udział w misji.

Tutaj akcja obu filmów rozjeżdża się.

Obie kobiety - w wersji amerykańskiej i rosyjskiej - przeżywają rozterkę. Powinny czekać, ale chciałyby też pomóc załodze statku, który wylądował i napotkał pewne trudności - na przykład atak gigantycznego pterodaktyla na latający automobil. Rosjanka jednak wie, że jej lądowanie oznaczałoby śmierć załogi. Nie mogliby wrócić na ziemię. Może więc tylko czekać, bić się z myślami i nasłuchiwać. Amerykanka przeżywa większe emocje. Nie wie, co ma w zaistniałej sytuacji robić i czeka na instrukcje z ziemi. Bije się z myślami i nawet decyduje się na lądowanie, czego zapowiedź odbiera załoga na Wenus w postacie nagrania na magnetofonie szpulowym. Taśma została wyczerpana i słyszą tylko zapowiedź lądowania, dalszych komunikatów już nie znają. Teraz oni nie wiedzą, czy mogą uznać się za martwych, czy może pozostała iskierka nadziei.

Tymczasem w centrum lotów właściwą decyzję podejmuje profesor Hartmann, którego w rosyjskiej wersji nie ma.

Hartmann to ten starszy pan

 

Rozterki amerykanki przydają filmowi dodatkowej dramaturgii, ale ujmują spójności: Na orbicie jest histeryczka, która nie wie, co ma robić. Aby dodać ten element, amerykanie musieli usunąć oryginalną aktorkę i dodać Hartmanna.

Akcja filmu na tym nie cierpi. Unikamy oglądania ruskiej defilady, gdzie wśród tłumów suną radziecki Wołgi i Czajki. Taką scenę wyobraża sobie rosyjska kosmonautka. Amerykański film tuszuje radzieckie wątki. Kobieca rola w rosyjskiej wersji jest ciekawa, ale nie dramatyczna. Owszem, przeżywa rozterki, ale nie robi niczego głupiego. Jest raczej rzewna niż dramatyczna.

Amerykańska wersja jest odrobinę bardziej efektowna, ale też i odrobinę głupsza. Nie jest jednak totalną masakrą filmu. Główny wątek jest ten sam. Amerykanie zmienili mniej, niż się tego obawiałem.

Poprawiony: niedziela, 06 października 2013 11:51
 
Lenovo G570 is dead PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 30 września 2013 20:20

Na samym wstępie: są takie laptopy, których rozebranie graniczy z próbami, na jakie wystawiony był Herakles. Aby obniżyć koszty produkcji śruby zastępuje się zatrzaskami. Nie ma co ukrywać, że zatrzaski mają i zalety - dzięki nim  w obudowie nie ma szczelin, wszystko spasowane jest idealnie. Widziałem już Laptopa, który wymagał totalnego demontażu, jeśli chciało się wyczyścić wentylator! (Niektórzy podejrzewają, że takie praktyki są celowe! Usmażyć komputer zaraz po upływie gwarancji!)

Lenovo G570 zbyt wielu problemów nam nie zgotuje. Pod tym względem jest to dość przyjazna konstrukcja, ale i tak ostrzegam: Jeśli szkoda Ci sprzętu, nie masz dobrych narzędzi i nie za bardzo masz doświadczenie, serwisowanie laptopa zostaw innym.

Osobiście doświadczenie mam spore, a i tak informuję wszystkich chętnych skorzystać z mojej pomocy, że rozebranie nowoczesnych maszyn w domowych warunkach wiąże się zawsze z pewnym ryzykiem.

Objaw

Komputer uruchamia się w tym sensie, że zapala się dioda sygnalizująca zasilanie i włącza się wentylator. Poza tym komputer jest martwy. Podpięcie zewnętrznego monitora absolutnie nic nie daje.

Ten dokument piszę na żywo... jeszcze nie wiem, czy uda mi się tej maszynce zwrócić życie.

Primo Zasilacz

Dobrze jest zacząć od rzeczy najbardziej prozaicznych. Pierwszą więc rzeczą to pomiar napięcia. Obecnie prosty multimetr cyfrowy to wydatek 20 zł. Może się zdarzyć, że zasilacz będzie generował odpowiednie napięcie dopiero pod obciążeniem, więc ewentualne złe wskazania jeszcze nic nie znaczą, dobre zresztą nie. warto jednak sprawdzić, czy nasz zasilacz nie daje zbyt dużego napięcia. to by był fatalny objaw.

Pewność, że zasilacz jest sprawny daje dopiero podpięcie go do innego komputera, ale nie polecam takiego kroku. Lepiej podłączyć inny zasilacz do komputera, który naprawiamy.

W moim przypadku fail. Nowy Zasilacz - Stare Objawy.

Kuracja Odchudzająca

Aby odchudzić, trzeba rozebrać. Ale zanim to zrobimy, dokładnie oglądamy komputer. Szczególnie przyglądamy się portom USB itp. Teoretycznie są zabezpieczone przeciwzwarciowo, ale widziałem, już komputer, który wyłamany miał port USB, co powodowało spięcie - nie dawał oznak życia. WCALE!

Mój model nie wykazywał pod tym względem żadnych uszczerbków na zdrowiu.

Zdejmujemy klapkę, pod którą kryje się pamięć i dysk twardy. Odpowiednim śrubokrętem odkręcamy śrubki. Ważne, żeby ie próbować ich wyciągać na siłę. Nie da się ich wyjąć, bo z drugiej strony zabezpieczone są specjalnym pierścieniem. Jest to wbrew pozorom świetny patent, bo takiej śruby nie da rady zgubić.  Pokrywę podważamy delikatnie od strony przeciwnej krawędzi komputera, przy której znajdują się specjalne wypusty. Siłując się z pokrywą od tej strony, ryzykujemy, że się złamią.

Po zdjęciu pokrywy odłączamy dysk twardy i opróżniamy jeden bank pamięci. Oczywiście pierwszą czynnością ze wszystkich jest wyjęcie baterii! W tym stanie próbujemy włączyć komputer - dobrze jest użyć zewnętrznego monitora.

Mój komputer ma dwa moduły pamięci. Testuję je pojedynczo, oba w każdej możliwej konfiguracji - tj: najpierw w gnieździe pierwszym, a potem drugim.

Okazuje się, że komputer startuje, jeśli tylko obłożone jest gniazdo pierwsze, niezależnie, której pamięci używam. Nasuwa to wniosek, że uszkodzone jest gniazdo, a nie pamięć, ale z wnioskami w tym przypadku należy poczekać.

Wydawałoby się, że wyjąłem pamięć tylko po to, żeby ją sprawdzić. Tak jednak nie jest. Nie wiem dokładnie, co robi BIOS podczas inicjacji komputera - są zresztą róże BIOSy różnych producentów.

Wyjęcie pamięci i innych elementów ma jednak nieco inny sens prócz tego, który nasuwa się sam.

Opowiem może historię mojego pierwszego latopa - Był to COMPAQ CONTURA 486 z rozbitym wyświetlaczem. Taki dostałem w prezencie od pewnego pana. Oczywiście wyświetlacza nie skleję. Kupiłem więc inną Conturę na Allegro - niesprawną za śmieszne pieniądze. Nie było to taki sam model - miał inny wyświetlacz. Wymieniłem uszkodzony element, podpiąłem nową taśmę. Włączyłem komputer i... spotkało mnie wielkie rozczarowanie - nie wystartował!

Rozwiązanie znalazłem przypadkiem - podłączyłem zewnętrzny monitor. Oczywiście komputer nie zadziałał. Ale wtedy zrezygnowany odpiąłem taśmę sygnałową wyświetlacza. Bez nowego wyświetlacza komputer zadziałał! Więc nowy wyświetlacz jest popsuty? Coś mnie podkusiło, żeby podłączyć go jeszcze raz. I cóż widzę?  BIOS przestawił się w tryb pracy z zewnętrznym wyświetlaczem. Kiedy na nowo podłączyłem wewnętrzny, wykrył go i zapytał, czy ma go odtąd stosować na stałe. Wybrałem opcję YES i Contura działa do dzisiaj. Widać z tego przykładu, że wymiana sprzętu powoduje coś podobnego do resetu pamięci CMOS. Resetu tej pamięci spróbowałem oczywiście wcześniej i wiem, że sprawa nie jest taka prosta. Powiedzmy upraszczając, że wyjęcie pamięci albo dysku powoduje pewne przeprogramowanie się BIOS. I w wielu przypadkach zaobserwowałem, że komputer, który nie wstawał, nagle wstaje.

Moje LENOVO wstało, ale zaraz po starcie wydawało  siebie bip bip bip bip.... Dawne płyty główne sygnalizowały w ten sposób awarię, ale...

Postanowiłem rozebrać cały komputer żeby przekonać się, czy w środku nie nosi śladów zniszczeń- Podobno stał w wilgoci.

Jak go rozebrać?

Po pierwsze odkręcić wszystkie śrubki z dołu obudowy. Jeżeli chcesz obejrzeć płytę główną z obu stron, nie obejdzie się bez zdjęcia klawiatury.

Klawiatura mocowana jest przez 3 śruby oraz zatrzaski. Aby ją odkręcić, trzeba wykręcić odpowiednie wkręty oznaczone symbolem klawiatury. Są takie trzy! Po odkręceniu podważamy klawiaturę OD GÓRY. Wypustki znajdują się od dołu. Po klawiaturą znajdują się jeszcze dwie śruby, które należy wykręcić by zdjąć obudowę, w tym jedna pod papierową plombą.

Konieczne jest także zdjęcie wentylatora. Gdy odkręcimy już wszystkie śruby, ostatnią zaporą pozostaną zatrzaski. Mi udało się otworzyć obudowę po prostu wciskając paznokieć od kciuka. Trzeba niestety go mieć. W tym modelu nie trzeba używać jakiejś znaczącej siły. Podważania nożykiem nie polecam, bo łatwo o zadziory.

-----

Oględziny nie wykazały żadnych fizycznych uszkodzeń. Buczenie podczas startu skojarzyłem z zachowaniem niektórych biosów. Otóż zdarza się, że kiedy naciśnie się opacznie jakiś klawisz we wczesnej fazie inicjacji komputera, bios zgłasza błąd klawiatury, który czasem jest sygnalizowany właśnie takim buczeniem. Próbowałem na tym komputerze wystartować z płyty Ubuntu. I znów zachowywał się tak, jakby na stałe wciśnięty był jakiś klawisz. Bip bip bip bip. Ubuntu było nieużywalne.

Kolejny krok? Fizycznie odpiąłem klawiaturę. Buczenia nie ma. Czas więc kupić nową.

Co z tego wyszło, być może wkrótce opowiem.

-----

Kupiliśmy klawiaturę. Tu okazał się pewien problem. Mimo, że model komputera dokładanie się zgadzał z opisem klawiatury na Allegro, to ułożenie bolców już nie.

Klawiatury nie dało się założyć inaczej niż obcinając jeden z bolców mocujących klawiaturę. Na szczęście nie pasował ten środkowy. Jego braku wcale się nie odczuwa. Obciętą końcówkę bolca wsadziłem na swoje miejsce - wciąż mocuje od spodu chassis, ale już nie samą klawiaturę. Miałem w planie przykleić ten bolec do klawiatury - na pewno nie wzmocniło by to znacząco komputera, ale dodatkowy uchwyt to zawsze coś. Zrezygnowałem z tego. Bez bolca komputer chodzi bez zarzutu.

Tak więc mogę się pochwalić pełnym sukcesem. Ktoś się z tego komputera - mam nadzieję - ucieszy.

Poprawiony: piątek, 08 listopada 2013 23:18
 
Stara Poczciwa Elwa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 31 sierpnia 2013 15:21

Właściwie nie będzie dzisiaj o samej Elwie... będzie o niej pośrednio.

Wpadł mi w ręce telewizor plazmowy LG 42PX3RVA-2C. Zero oznak życia. Wszystkie bezpieczniki sprawne... dokładne oględziny i Bingo! Dwa spuchnięte Elektrolity 1000 mikroF 10V 105 C.

Popsute Elektrolity

Oczywiście zrobiłem fotkę, kiedy były jeszcze w płycie, ale.. Sony ALPHA nie informuje, że w środku nie ma karty.

Tutaj widać nowe o nieco większym woltażu. A niżej wynik pracy:

 

Sam nie wierzyłem, że taki będzie efekt. Telewizor w całej okazałości gra... Niestety jest ogromny i nie mogę powiedzieć właścicielowi, że nie dałem rady naprawić i musiałem wyrzucić, zachowałem tylko to i owo na części... No po prostu mi się nie mieści!

Co do tego tekstu ma stara dobra Elwa? Na początku muszę napisać pewne zastrzeżenie. W czasach PRL kondensatory siłą rzeczy były nowe, bo i sam PRL długo nie trwał, a Elwa jeszcze krócej. Druga rzecz to elektronika cyfrowa i zasilacze impulsowe, które niemiłosiernie obciążają kondensatory elektrolityczne. Dla kondensatorów nastały po prostu ciężkie czasy - dodać trzeba jeszcze temperaturę pracy, szczególnie na płytach głównych komputerów, ale z drugiej strony...

Wielu z nas trzyma w domu jakiś sprzęt Unitry. Minęło naprawdę dużo czasu, od kiedy oficjalnie komuny już nie ma, a kondensatory Elwy z reguły trzymają po kilkadziesiąt w między czasie lat.

Kiedy byłem czynnym elektronikiem , uszkodzeń kondensatorów wręcz nie pamiętam. Pewnie, że wówczas było im lżej, ale może też wcale nie były takie złe?

Poprawiony: piątek, 06 września 2013 11:53
 
« pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia »

Strona 7 z 46

Who's Online

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 

bottom
top

Latest News

Popular


bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla 1.5 template discount linux hosting Valid XHTML and CSS.