Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Polen vor der Zerreißprobe

WERSJA ROBOCZA

 

 

ARTE: Warszawa jesienią 2017, kraj odwraca się od Europy Zachodniej – tak Róża Thun widzi kurs, jaki obrał Polski rząd, od dwóch lat, kiedy doszedł do władzy.

Co miesiąc partia, PiS inscenizuje ten marsz – od kiedy jest przy władzy. Rozmodleni idą za człowiekiem, który głosi im kazania, że Polska otoczona jest przez zewnętrznych wrogów – Jarosław Kaczyński, szef partii rządzącej, która chce zamknąć kraj przed zewnętrznym światem.

RT – Walczyliśmy przez dekady o demokrację w Polsce, a teraz chcą to wszystko zniszczyć? Będzie z tego dyktatura, jak tak dalej pójdzie, ale my do tego nie dopuścimy.

ARTE – Polacy, którzy maszerują za Jarosławem Kaczyńskim, wierzą w to, co on wciąż głosi, że Polska jest zagrożona ze strony Niemiec, przez uchodźców i przez UE i że tylko on i jego partia może Polskę przed tym uratować.

JK – nikt z zewnątrz nie narzuci nam swojej woli, nawet jeśli będziemy w Europie całkowicie izolowani, będzie właśnie tak.  Powtarzam – nasze zwycięstwo jest bliskie, musimy tylko dalej iść do przodu, cierpliwie, ale pełni zdecydowania.

ARTE – Kraj jest głęboko podzielony. Za barierkami protestują ci inni.  Polacy, którzy uważają Kaczyńskiego za demagoga, który chce stworzyć państwo policyjne. Ciągle są aresztowani, podawani na policję, chociaż ich demonstracja została oficjalnie zgłoszona.

Róża Thun, która od kilku lat reprezentuje Polskę w parlamencie europejskim, reaguje na dzikie ataki, przeciw wszechwładzy państwa2, która przypomina wielu czasy komunizmu.

Róża potrzebna jest teraz wszędzie. Patryk i jego szkolni koledzy również zajęli się Kaczyńskim i jego partią. PiSowi nie spodobało się, że zaprosili polityka opozycji do szkoły, od tego czasu mają szlaban, tj. w centrum gminnym.

Róża Thun jest w drodze do nich, do małego miasteczka Ostrowiec, które leży w jej okręgu wyborczym. (Prezydent z PSL). Słyszała o konflikcie i chce, żeby doszło to do publicznej wiadomości.

RT: Dla Patryka i jego przyjaciół nie jest to całkiem bezpieczne, że z tym wyszedł. To dla nich wielkie ryzyko.

Arte – Dlaczego

RT – Bo PIS nienawidzi tego najbardziej, kiedy o Polsce mówi się w Europie. Nie chcą, żeby zachodnie media mówiły o kraju.

Arte – Z tego powodu spotykamy się z Patrykiem i jego kolegami dopiero po południu w ich szkole3, w momencie, kiedy budynek właściwie jest pusty. Zarzut do uczniów – Patryk miał pomysł, żeby zaprosić posłów na WOS. Zaczęła przedstawicielka partii opozycyjnej – PO. Kiedy dowiedział się o tym miejscowy wizytator, zakazał inicjatywy.

Uczennica: Nie mamy już miejsca, gdzie możemy się spotkać. Kiedy tam poszliśmy, zagrożono nam policją. Niby że jesteśmy chuliganami i mamy natychmiast opuścić teren.

I nie tylko to. Wizytator zagroził także dyrektorowi, który z nami to organizował i wysłał mu napomnienie. Jeśli zrobi to z nami jeszcze raz, zostanie zwolniony.

Zwróciłabym się do władz okręgowych, wiem, to także jest PiS, ale są teraz odpowiedzialnie z nasz kraj i poszłabym nawet do ministra, niech dadzą mi to na piśmie, dlaczego nie wolni się wam spotykać z posłami. Nie wolno wam z góry akceptować, w demokracji musi być wolno informować o polityce (Arte trochę naciąga słowa RT). Może nie jesteśmy już demokracją, ale nie można tego tak akceptować.

Arte: Niedługo potem Patryk organizuje w mieście okręgowym konferencję prasową. Nalega na to, by wolno mu było zajmować się polityką także na lekcjach, także w dialogi z posłami. Nie może zaakceptować, że Kazimierz Nędzyk (Google milczy o takim człowieku), wizytator zakazał tego. Siedzi w budynku nad nim , ale nie trudzi się, żeby zejść do niego na dół. Swój zakaz uważa za dobry i prawidłowy. Polityka w szkole nie ma czego szukać.

KN – Nie wierzę poza tym w to, że ci młodzi ludzie zwrócili się do posłów z własnych pobudek, znam to nastawienie do polityki. Nie interesują się. Musicie wiedzieć, że dzisiejsza młodzież ani nie czyta gazet, ani nie ogląda telewizji. Najchętniej grają po prostu w internecie. To bzdura, że sami to zorganizowali4.

Arte – dla niego sprawa jest jasna, musi stać za tym opozycja, a opozycję trzeba zwalczać, gdzie tylko się pokaże. Róża widzi jeszcze inny motyw w ataku na uczniów.

RT - Dla dyktatury społeczeństwo niewykształcony jest dużo bardziej wygodne. Mam tylko nadzieję, że uczniom nic się nie stanie. Jeden mi powiedział, że szkoła dzwoniła do jego rodziców. Nie ma jeszcze matury5.

Kiedy moi rodzice byli pod presją, bo byłam aktywna w opozycji.

Arte – Jeden z jej wzorów z tamtych czasów – Józef Tischner, ksiądz, humanista, oświeceniowiec. Róża jest w drodze do jego ojczystej wsi Łopusznej na południu Polski. Tischner był jedną z wielkich postaci Solidarności, jednym z tych katolickich księży, którzy stali za liberalną przemianą i przeciw komunizmowi. Róża tu jest, bo grupa nauczycieli nominowała ją do nagrody w Brukseli, nauczycieli, którzy wciąż poważają wartości Józefa Tischnera: tolerancja, wolność i ludzkość w stosunku do innych, wartości, których w nowych podręcznikach6, które przyszły rano, próżno szukać.

X: Patrz, coś tu jest o osiedleńcach, tak bardzo jak potrzebują imigrantów, ich obecność tu może w przyszłości prowadzić do napięć ja obecnie w wielu krajach Europy Zachodniej. Cóż to za nastawianie dzieci? Wystąpienie Róży: jej strategia zawsze jest taka sama, najpierw zbudować optymizm i poczucie wspólnoty. Poszanowanie innego, takiego, jakim jest, dodaje sił, takie kazania głosił im zawsze Tischner, również w obecnej sytuacji Polski, kiedy nie zawsze jest być łatwo zachować optymizm. Z nowych podręczników tryskają wręcz zdania, które by Tischnera do głębi zaniepokoiły.

X: inny, obcy ma swoje własne nawyki. Na początku może się to wydać ciekawe, ale na dłuższą metę jest to nieznośne. A tu: mieszane małżeństwa rzadko wytrzymują, przede wszystkich z Arabami dochodzi to rozłamów.

RT – i to nie jedyne cytaty, które tutaj państwo znajdują – podsycanie strachu przed obcymi. To co jest w środku, to to, że jako naród pozostaniemy miedzy sobą. To naprawdę niebezpieczne, takie zdania.

X – muszę powiedzieć, że mnie to bardzo zaskoczyło, że zaczynam się bać, kiedy coś takiego czytam, bo takie słowa zaprzeczają egzystencji drugiego (człowieka), nie ma tu woli, by zrozumieć drugiego. Brakuje nam go dzisiaj, naszego starego księdza.

Arte: Takiego on potrzeba jednak jak nigdy, w dzisiejszej Polsce, kogoś, to umiałby ujarzmię ciemne siły społeczeństwa.

Zamiast tego sieje się nienawiść i niezgodę, w najbardziej zmasowany sposób w telewizji, która od dawna jest na kursie rządowym. Nie do przodu, tylko umyślnie patrzeć w tył, jak ostatnio w spocie w najlepszym czasie antenowym. Spoty, które mają wspierać nowe żądania reparacji wojennych pisowskiego rządu, spoty w których świadomie rozrywa się stare rany, stary lęk przed Niemcami. Ostatnio jednak rząd kieruje się w inną stronę:

RT: jestem przekonana, że PiS w końcu wyprowadzi Polskę z UE. Większość Polaków jest jednak za UE. Najpierw budzi się stary lęk przed Niemcami, a potem prawi się kazania, że w Unii jest dyktat Niemiec, przez co jest ona niebezpieczna.

Arte: I PiS strategia taka przynosi powodzenie.

Od dawna, pozytywna kiedyś postawa Polaków do Europy, przesycona jest wątpliwościami. Berlin i Brukselę wymienia się coraz częściej jednym tchnieniem.

Połowa listopada, zbiera się ponad 60.000 Polaków by świętować dzień niepodległości w Warszawie. „Wyjście z UE!” - to jeden z ich okrzyków bojowych. I zaraz potem wartości, które mają obowiązywać od teraz: „Bóg, Honor, Ojczyzna”

Kaczyński wyjaśnia wieczorem: Nie możemy zaprzestać żądania tego, co nam się historycznie należy. Francuzi dostali swoje pieniądze. Żydzi dostali swoje pieniądze! Wiele innych krajów dostało pieniądze od Niemiec, tylko my Polacy nic nie dostaliśmy.

Historycznie jest to fałszywe, ale tu trafia do ludzi, także jego partii podoba się, co się tu dzieje. „Miły widok” nazywa w telewizji ten marsz minister spraw wewnętrznych. Zorganizowany przez ugrupowania centrowe, do których należy Róża Thun, dostaje ciągle groźby śmierci.

W tym domu na południu Polski dorastała. Jeden z typowych dla tego regionu starych drewnianych domów, do którego chętnie wraca także i dzisiaj.

Śniadanie z jej mężem, Franzem  von Thun und Hohenstein, Niemcem, po którym nosi swoje nazwisko, które robi z niej tarczę strzelniczą. Temat, na który oboje nie lubią mówić.  


FT: Wypieram z siebie szybko te troski, ale kiedy poważnie się nad tym zastanowię, to mnie to martwi.

RT – Co mnie szczególnie boli, że używają mnie, aby wzbudzić ogólną nienawiść do Niemców.

FT – nienawiść dzieli społeczność, a potem jest niemożliwe znaleźć kompromisy, tzn.  nie można już rozwiązać problemów, które występują w kraju, a to jest niszczycielskie.

RT – a debatę prowadzi się zupełnie świadomie o wiele bardziej emocjonalnie niż to koniecznie, obok faktów.

Arte – wyjątkowo agresywnie zachodzi to w zdominowanej przez PiS telewizji. Różna Thun ma tu opinię wroga polskiego narodu. Mimo tego wciąż staje do debaty, nawet jeżeli najczęściej  jest wyzywana.

TS – Dobrych relacji z Niemcami nie tworzy się przez to, że się przed nimi klęczy. Pani od dawna nie czuje się Polką, lecz Niemką (oryginalnie nie pada to słowo – reprezentantka Niemiec), która reprezentuje ich interesy.

Arte – Róża Thun żąda za to przeprosin, ale nie może się przebić. Moderator się nie włącza i w końcu opuszcza studio, podczas gdy on z rozkoszą celebruje jej pełne niemiecko nazwisko.

RT – to jest kampania, której celem jest to, że cała opozycja to agenci, żydowscy spekulanci, Niemcy, to obcy. A że mam długie niemieckie nazwisko, nadaję się dla nich do tego wyjątkowo dobrze.

Arte: odwiedzamy człowieka, który ją podczas talk show tak zaatakował, Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego Gazety Polskiej, tygodnika, który zdecydowanie popiera linię PiS, UE przedstawia ciągle jako przeciwnika Polski, opanowaną przez Niemców.

TS: do 1989 Polska była krajem okupowanym, okupowanym przez Związek Radziecki i w ich imieniu rządzili ludzie, którzy narzucali nam swoją wolę i nas okradali. Mówili na siebie demokraci znaleźli teraz swoich duchowych następców, a następcą Związku Radzieckiego jest obecnie UE, która nie chce zaakceptować, że chcemy rządzić sobą sami, ale większość Polaków chce tego w ten sposób.

Arte: UE jako okupant lub nawet wróg Polski? Kłóciłaby się z tym nie tylko Róża Thun, kłóciliby się z tym także ci Polacy, którzy wtedy z nią  wyprowadzili kraj z komunizmu, przede wszystkim grupa nauczycieli z Łopusznej, których róża Thun zaprosiła dzisiaj do Brukseli.
Oprowadzenie przez Parlament Europejski, w którym od 2009 reprezentuje interesy Polaków, a przynajmniej tych, którzy ją wybrali.

Polaków, którzy jak Róża Thun nie chcą zamykać się przed Zachodem, którzy widzą w swoim kraju zagrożenie dla siebie i swoich wartości, a dla których członkostwo w Unii nabiera przez to nowego znaczenia.

X: chyba po raz pierwszy w dziejach Polski odczuwam tę Unię jako gwaranta dla własnego bezpieczeństwa. W obliczu aktualnego rozwoju w naszym kraju, to dobre uczucie mieć inne kraje po swojej stronie, którzy nas wspierają i przy nas stoją w tej sytuacji. Europejska nagroda obywatelska 2017 do której nominowano Różę Thun powinna dokładnie to podkreślać, że nie są sami w swoim kraju, kiedy walczą o demokrację.

Y: To nie samowite, że się opłaciło stanąć za swoimi przekonaniami.

Arte: to są takie gesty, przez które chce wspierać opozycję, gesty, które mają dodawać odwagi, być może także jej samej.

Odwiedziny u Vivian Reding, byłej vice przewodniczącej komisji europejskiej.

Od lat zajmuje się polityczny rozwojem Europy Wschodniej i tej w Polsce szczególnie intensywnie.

VR: rzeczy nie zmieniły się na lepsze, jak pani sądzi, sytuacja się pogorszyła...

RT: najgorsze by było, gdyby ludzie jak pani, Europejczycy, stracili nadzieję lub zainteresowanie Polską, wolę, by z nami współpracować.
VR – Polska pozostanie oczywiście częścią rodziny, ale jesteśmy bardzo nieszczęśliwi i bardzo zatroskani, że kraj pędzi tak szybko w złym kierunku.

RT: Wielu Polaków nie dostrzega, jak jest to niebezpieczne, ale są też inni, którzy naprawdę walczy o demokrację i prawo.

Arte: I tak Róża działa  rozpaczliwie dla swojego kraju, który przez swój dotychczasowy kurs grzebie to, o co angażowała się całe swoje życie – ideę założycielską UE, która coraz częściej zwyczajnie Polskę ignoruje. Rozwój sytuacji, którego Bruksela nie może zaakceptować.

VR: Kiedy nie ma już Dialogu, rozpada się rodzina, tzn. tu pracuje się nad tym, by rodzinę doprowadzić do upadku. Nie chodzi tylko o Polskę, chodzi o  Europę, a Polska próbuje zniszczyć Europę.

RT: Zupełnie świadomie...

VR: zupełnie świadomie.

Arte: coraz częściej Bruksela grozi Polsce karami finansowymi, kiedy nie trzyma się już reguł.

Największy obecny konflikt to ten las przy białoruskiej granicy: Białowieża, ostatnia wielka puszcza środkowej Europy. Od 2004 jest częścią programu UE, dlatego Polsce wolno wyrąbywać w bardzo ograniczony - także na terenach wokół.

Ale przed rokiem rząd PiS postanowił w Warszawie nie trzymać się już tej reguły. Po prostu podnieśli ilości, które wolno wycinać u uzasadnieniem, że martwe drzewa stanowią ryzyko bezpieczeństwa.

Dużej części społeczeństwa się to spodobało. Od dawna twierdzili, że UE powinna odczepić się od ich spraw.

Ks: Całe generacje w końcu tu żyły od dziesięcioleci i tu pracowały. Używali tego drewna, kiedy go potrzebowali. Są na przykład rzeźbiarzami albo bartnikami.

Obok: I nikt nie zna ich prawdziwych zamiarów, ci, którzy to planują, chcą zrobić rezerwat z całej okolicy. O tym się nie mówi, co będzie z tymi ludźmi, którzy tutaj jeszcze żyją.

Arte: Po tym ja UE zagroziła im wysokimi karami finansowymi, minister środowiska zasygnalizował, że zamierza chwilowo się ugiąć.

Ale we wsi jest się nadal zdania, że PiS przy swoim konfrontacyjnym kursie wobec UE ma rację.

Elżbieta była przez całe życie nauczycielką w Białowieży i tłumaczy, że przecież we właściwym rezerwacie nie ma wyrębu.

E: Tylko w określonych częściach wokół się wycina, które od setek lat były lasem użytkowym. A tutaj pozwolono sobie  po prostu ograniczyć nasze prawa, nie rozmawiając z nami i dlatego UE powinna się od tego trzymać z daleka i podyskutować najpierw z nami, a potem możemy pogadać o restrykcjach.

Arte: Większość we wsi widzi to podobnie, dla nie UE to przeciwnik, przeciw któremu broni ich rząd w Warszawie. W odległycz regionach Polski, gdzie panuje bieda i niezadowolenie, PiS przyciąga najwięcej ludzi.

Najmocniejszy as w rękawie to wprowadzenie zasiłku dla dzieci w wysokości 500 zł od drugiego dziecka. Dla Barabry i jej Męża Mirosława, którzy mają czworo dzieci, jest to 1500 zł, więcej niż przedtem zarabiał miesięcznie jako kierowca ciężarówki.

M: przez dwadzieścia lat tylko pracowałem  i nie widziałem, jak dorosły dzieci. Teraz jest inaczej, teraz mogę zsotać w domu.

B: PiS PiS dotrzymał, co obiecał w kampanii wyborczej. Kto za to na końcu ma zapłacić, to inna sprawa. Ale następnym razem będę też na nich głosować

Arte: Także Józef Poskrobko, miejscowy ksiądz jest bardzo zadowolony. Od kiedy posiadanie dzieci znowu się opłaca, kobiety zostają w domu, a ucieczka ze wsi się zmniejszyła. Jego obraz świata zgadza się z tym z dalekiej przy innych okazjach Warszawy, W razie wątpliwości głosi to także z ambony.

Ks.: Porozmawiajmy o tym, co dobrego stało się w naszym kraju, o dobrej zmianie, którą na Zachodzie przedstawia się w fałszywym świetle, gdzie mówi się o nas wyłącznie  krytycznie.

Arte: Coraz większe części Kościoła Katolickiego popierają PiS. A że UE grozi im teraz karami finansowymi, odbierają jako atak.

Starszy pan: Za co właściwie chcą nas karać. Chcą nas postraszyć ale nie padniemy przed Brukselą na kolana. Chcemy, by Niemcy nas tak traktowali, jak traktują Francuzów.

Ks.: Ci na zachodzie mówią, że nie ma tu demokracji, ale opozycji wolno przecież demonstrować, to dużo lepiej niż przy poprzednim rządzie, wtedy im nie było wolno. Polska była państwem policyjnym, dokładnie jak u komunistów.

Arte: Propaganda PiS działa, wierzą, co im powie ksiądz, że Polska przed 2015 była państwem policyjnym, że UE chce narzucić Polsce swoją wolę i że lepiej by było się od niej odwrócić. A jeśli wierzyć PiSowi, to wróg jest także wewnątrz. Wszelkie instytucje w kraju są obsadzone komunistami, nade wszystko opozycja, której demonstracje coraz częściej są utrudniane.

RT: Drzewa Białowieży kiedyś odrosną, ale zastraszenie na tych demonstracjach jest złe, bo demokracja nie odrośnie jeśli raz się ją zniszczy.

Arte: Ale jeszcze opozycja nie daje się zastraszyć policji, która systematycznie wyłapuje pojedyncze osoby z tłumu.

Alina: to niesamowite doświadczenie, że mimo wszystko jest nas jeszcze tak dużo.

Arte: Alina jest od roku sądzona, od kiedy powołała do życia podobny marsz w swoim rodzinnym mieście na prowincji. Dzisiaj jest tu ze swoim adwokatem.

Adwokat: ludzie coraz bardziej się tam boją wychodzić na ulice.

Arte. Wtedy tak jak dziś chodziło protest przeciw zaostrzeniu prawa do aborcji. Nawet po gwałcie kobietom nie wolno poddać się aborcji, jak od dawna żądają tego tutaj ultraprawicowi przeciwnicy aborcji, którzy także dzisiaj tu są, a stronę przeciwną nazywają mordercami i nazistami.

Alinę skazano na wysoką karę pieniężną z powodu drobnostki, którą sędzia zasądził  już po myśli PiS.

Wprawdzie są jeszcze w Polsce niezależne sądy, ale partia Kaczyńskiego pracuje nad tym, żeby wszystkie sądy podporządkować rządowi. Jak dotąd najbardziej niebezpieczny plan, mówią tu.

Bab: krok po kroku, powolutku odbierają nam nasze prawo jako obywatelom, na rzecz rządu, który staje się coraz bardziej totalitarny.

RT: chodzi o demokrację jako taką, a to są wolne sądy. Jeśli są mianowane przez rząd, to nie są już niezależną instancją.

Bab: Poważnie się boję.

Arte: przemiana Polski w system autokratyczny następuje powolutku, prawie niepostrzeżenie. To małe kroczki, które mają skruszyć opozycję. Na tym palcu w Kielcach Alina zorganizowała swoje kobiety. Dziennikarz bliski PiS podał ją na policję, bo jedna z kobiet nosiła satyryczną naklejkę. Sądzi skazał ją na karę 2000 złotych, dużo więcej niż jej miesięczna pensja.

Alina: Będzie ciężko, bo mam dziecko i jestem samotną matką. Ale czasem trzeba złożyć ofiarę, jeśli o coś się walczy. Nie dam się zastraszyć. Moralnie mnie nie pobili. Uważam za słuszne, co zrobiłam. I będę dalej tak postępować.

Arte: Alina idzie do następnej instancji, za trzy dni jest następny proces, ale demonstracji jeszcze długo tu nie będzie.

Tydzień później w Kielcach jest także Róża Thun, na spotkaniu organizowanym przez opozycję. W publiczności przeważnie Polacy, którzy sami przeżyli komunizm. Wiedzą, co to znaczy żyć w totalitarnym państwie, są coraz bardziej nie wiedzą, jak trzeba stawiać opór obecnie.

RT: Jak reagować na taką nagonkę, kiedy Gazeta Polska pisze o mnie, że jestem niemiecką nazistką. I ta cała kampania przeciw nam, ta powódź kłamstw, osobiste ataki. Na populizm nie wolno odpowiadać populizmem. To całkowicie zniszczyłoby naszą społeczność.

Arte: nawet Róża Thun nie może dać większej nadziei. Także Alina, przegrała swój proces1, jest teraz karana. Róża zamierza zwrócić się teraz do Trybunału Europejskiego, póki to jeszcze możliwe, bo obecnie nie wygląda na to, że da się powstrzymać masy, które chcą Polski czysto białej, katolickiej, na coraz bardziej bezpośrednim kursie kolizyjnym z Europą.

6 polskich parlamentarzystów europejskich, wśród nich także Róża Thun zostało niedawno symbolicznie powieszonych na szubienicy.

Tutaj policja nie wkraczała.

Walka Róży Thun o demokratyczną, otwartą Polskę może być coraz bardziej samotna, ale jeszcze nie myśli się poddać.

-----

1. Skazana za znieważenie Symbolu Polski Walczącej. Ustawę uchwaliła PO w 2014 - partia Róży Thun.

2. Wszechwładza Państwa - Przypomnę, że Polska komunalna nadal należy do koalicji PO / PSL. Wielu prezydentów miast zarabia więcej niż prezydent Polski, rządzi od 20 lub więcej lat, niektórzy od "obalenia komuny" Przez ten czas zdominowali lokalne społeczności, mają lokalną, niemalże prywatną, prasę... i lokalną policję. Nie przypominam sobie, żeby za komuny opozycja miała lokalną władzę, szeroki dostęp do pieniędzy i municypalną policję, czym w istocie jest straż miejska.

3. Pełna konspiracja? Dyrektor szkoły podlega w Polsce lokalnym samorządom, szkoła średnia staroście, którym w tym przypadku jest  Zbigniew Duda z PiS. Rekonesans w Google wskazuje, że powiatem zarządza Koalicja PiS / Platforma, czyli partia Róży Thun., a miastem rządzi niepodzielnie J. Górczyński z PSL, koalicjant PO na szczeblu krajowym. Proszę zastanowić się samodzielnie, czy starosta mógłby coś zrobić dyrektorowi szkoły będą w koalicji z PO, w mieście gdzie rządzi komitet wyborczy prezydenta z PSL. Z całą pewnością nic do gadania nie ma Wizytator, czy kurator... Na szczeblu wojewódzkim również rządzi tam PSL, który o PiS mówi to samo, co Platforma.

4. Faktycznie, chwilę później ARTE przyznaje, że dyrektor szkoły był mocno zaangażowany, ale skoro tak, to skąd ten strach przed konsekwencjami.

5. Czytelna groźba. Jednak: maturę pisemną sprawdzają nauczyciele skoszarowani w mieście wojewódzkim. Na ustnej jest przynajmniej jeden podwładny dyrektora, który to organizował. Drugi musi być z innej szkoły, jednak wyboru dokonuje ten sam dyrektor.

 6. Nie podano tytułu podręcznika. Ciekawe, że w Polsce wyboru podręcznika dokonuje nauczyciel, nie dyrektor, nie kurator i nie państwo. Nie jest tajemnicą, że większość nauczycieli sympatyzuje z lewicą / komuną. Da się to wyjaśnić dokładnie tak samo, jak większą demoralizacją na zachodzie Polski, większą liczbą rozwodów - stosunek do PO. To większa zależność od państwa. W innych regionach istniała własność prywatna.

 

w budowie

Pewnie znowu wchodzę na grząski grunt...

Zacznę może od legendarnego niemieckiego radia Beethoven. Niektórzy wspominają jego brzmienie jako legendarne! A na dzisiejszych forach ludzie narzekają, że radio nieprzyjemnie dudni i to nie tylko na polskich forach.

Niektórzy znajdują przyczynę - w dawnych czasach rozgłośnie nie przenosiły takich basów jak obecne. Ich fenomenalne podbicie, które sprawdzało si w latach 50, dzisiaj okazuje się zbyt duże. Ot cały problem!

A teraz o Unitrze!

Dorastałem w kraju niedoborów. Sprzęt klasy High End mogłem poznawać z prasy albo programu SONDA. Dla mnie był magnetofon RM221, a większość kolegów nawet tego nie miała. Po jakimś czasie ojciec sfinansował mi zakup M3016. Pomógł oczywiście cud, że w sklepie sprzęt akurat był i wyjazd do dużego miasta. Sprzęt wybrał się sam - akurat taki był za tyle, ile miałem.

Wyobraźcie sobie teraz gościa, który nie miał magnetofonu i nagle go ma! Jakby niebo się otworzyło. Naprawdę trzeba sporo czasu, żeby usłyszeć, że nie jest to technologiczny cud. A potem człowiek przeskakuje z przenośnego kaseciaka na prostą, ale jednak prawdziwą wieżę HiFi, cokolwiek to HiFi oznacza! To był po prostu szok! I jeszcze do tego byłem młody, spragniony muzyki i HiFi. I wchodziłem w to nowe ekscytujące życie przez Polskie Radio oraz wieżę ZRK.

No i jak mam to zapamiętać? To było cudowne! I naprawdę trzeba było sporo czasu żeby usłyszeć, że ten magnetofon coś szumi....

Nie chcę się wdawać w głupie dyskusje, zresztą sam już to roztrząsałem: Polski sprzęt nie był tak dobry jak twierdzą jego miłośnicy, zdecydowanie nie był tak zły, jak twierdzą malkontenci, a do tego nie tak do końca był polski.

Prawie wszystko, co twierdzi o Unitrze zwykły Polak jest fałszywe!

Wspomniałem przed chwilą o pozytywnym czynniku psychologicznym. Czas na negatywny:

Wiele osób nie miało żadnego zestawu HiFi. Ale ja miałem Unitrę, mój kuzyn miał Unitrę, mój kolega miał Unitrę - wszyscy - jeśli tylko mieli, to właśnie Unitrę. Na YT można znaleźć stare kroniki filmowe, które nie zostawiają suchej nitki na tym sprzęcie. Bubel goni bubel! Ale znajdziecie też fora, gdzie ludzie piszą: "mój ma 40" lat i nadal działa. Kto kłamie? Fenomen Unitry jest taki, że nikt nie kłamie. Obie strony mówią prawdę.

Pod koniec komuny wielu ludzi było już Unitrą zmęczonych, zmęczonych topornością, siermiężnością tego sprzętu. Ze zmęczenia pobiegli do sklepów i kupili kolorowy - dużo gorszy.

Coś mi ten wstęp za długi wychodzi!

Zostawmy już wątek psychologiczny, choć w mojej opinii to on jest kluczowy w kwestii zrozumienia brzmienia Unitry.

W latach 80 dla większości ludzi jedynym źródłem "dzisiejszej" muzyki było radio. Odsuwam na bok szpulaki, bo wśród moich znajomych szpulowego magnetofonu HiFi  nie miał NIKT! Magnetofon kasetowy ze swoją mizerną prędkością przesuwu taśmy i jej mikrą szerokością podlegał licznym ograniczeniom. Konstrukcje przenośne ustalały zwykle automatycznie poziom zapisu. Pomyślane było to tak, aby zapis był jak najbardziej poprawny. Kiedy nagranie jest zbyt głośne, na taśmie usłyszymy zniekształcenia. Bezpieczniej jest nagrać ciszej, ale jeśli zrobi się to zbyt cicho, to nad nagraniem zaczną dominować szumy. Moje taśmy nagrane na magnetofonach przenośnych w zasadzie nie przekraczają 0dB, a najczęściej są jeszcze cichsze. W takich warunkach potencjał dobrej taśmy jest marnowany, tym bardziej, że popularne magnetofony przenośne pracowały generalnie z taśmami żelazowymi.

Dodajmy jeszcze, że jakość polskich taśm była różna. Na przykład wszystkie moje taśmy Wiskord Szczecin był fatalne. Można poczytać w sieci, że polscy producenci wkładali do naszych kaset różne taśmy i może się zdarzyć, że komuś będą grały zupełnie poprawnie, a u innego prawie wcale.

Te niezbyt lepsze taśmy nie dawały się często magnesować tak, jak sobie to wyliczył producent magnetofonu.

A co ze sprzętem HiFi? Polski sprzęt dawał możliwość pracy z taśmami żelazowymi i chromowymi. Moja szuflada chwali się, że pracuje także z metalem. W mojej kolekcji tylko Finezja nie daje możliwości ręcznego ustawienia poziomu zapisu. Ręcznie dało się z magnetofonu wyciągnąć o wiele więcej, ale...

Przez długi czas miałem nie więcej niż 10 kaset. Niektóre kasety były tak złe, że nie pozwalały na powtórny zapis! mieliśmy za mało kaset, aby wypróbować, jakie wysterowanie będzie dla nich optymalne. To zawsze był totolotek, Nawet wśród polskich kaset miałem do czynienia z różnymi wydaniami. Wiskord - badziew. Stilon - lepiej, ale bez fanfar, ferrum forte - zupełnie niezłe! Niemniej z każdego typu polskich kaset, miałem najwyżej małą garstkę reprezentantów, ot 3 takie, 2 takie i 4 takie ;) To też za mało, żeby nauczyć się taśmy. 

Do kolekcji polskich kaset dochodziły zachodnie zdobycze - zwykle każda zdobycz z innej parafii. Znowu zbyt mało, aby to "obcykać". Starałem się maksymalnie zwiększyć odstęp między muzyką a szumem, dlatego wiele taśm popsułem, bo je przesterowałem.

Taki wpływ na muzykę miała kaseta i ręczny poziom zapisu, który zresztą  używany rozsądnie dawał lepsze efekty niż nawet zachodnie automaty ze średniej półki. Podkreślam: nie tylko badziewne kasety psuły nam muzykę, ale też nikła wiedza nagrywającego.

Bardzo ważnym czynnikiem jest źródło dźwięku.

Już wspomniałem, że dla większości było to radio. Czasami kolega przegrywał od kolegi, ale to oznaczało, że dostawał kopię numer x. Dla prawdziwego melomana kopia to pomyłka. Master Tape to taśma nagrana z radia. Jakie rozgłośnie w Polsce nadawały w wysokiej jakości? Były tylko dwie - program 2 i 3. W mojej okolicy kanałem HiFi była wyłącznie polska 2! Trójka była słyszalnie gorsza.

Czyli problem tkwił już w samym źródle sygnału. Droga radiowa podlega zakłóceniom. Radio nawet przy dobrej antenie potrafiło szumieć, bzyczeć, brzęczeć. Pamiętam te nerwowe chwile, gdy prawie się modliłem, żeby podczas nagrywania płyty nic nie zapierdziało. A nie każdy miał dobrą antenę, bo o sprzęt HiFi bywało czasem łatwiej niż o kabel antenowy.

 Loudness War

W latach 80 prócz pasma przenoszenia bardzo ważnym parametrem była dynamika, czyli zdolność do reprezentacji cichych i głośnych partii utworu. Mówiąc w skrócie, są to czasy, gdzie Loudness War dopiero rozwijała skrzydła. Duża dynamika dźwięku stawiała przed sprzętem spore wymagania, sprzeczne wymagania, bo ani ludzkie ucho nie słyszy liniowo, ani liniowy nie jest zapis na taśmie, między innymi stąd wynika konieczność stosowania prądu podkładu.

Dla mojego wywodu na razie ważne jest, że w utworach były też partie cichsze, a wraz z wyciszaniem słabnie percepcja tonów wysokich i bardzo niskich.

Summa summarum: wszelkie problemy ze sprzętem i materiałem odbijają się w pierwszej linii na częstotliwościach bardzo niskich i wysokich. Stąd potrzeba ich korekcji i pewien deficyt tych częstotliwości w amatorskich nagraniach z tamtych czasów. Trzeba jeszcze dodać, że nagranie jest tak dobre, jak najsłabszy element pozwoli. Na wstępie wspomniałem o Beethovenie, teraz rozwinę myśl: w latach 80 budowano w Polsce sprzęt, który w pewnym stopniu niwelował mankamenty naszych taśm i naszego sprzętu. Prawie każdy ówczesny wzmacniacz miał funkcję kontur, a bardzo pożądany był graficzny korektor. Co robi funkcja kontur? Podbija niskie i wysokie częstotliwości podczas cichego odsłuchu - kompresuje dźwięk! Korektor to już trudniejsza sprawa, bo nie wiadomo czy bardziej służy do dostosowania dźwięku, czy zniekształcania? W tamtych czasach ustawiany był najczęściej w pozycji V, czyli robił to co kontur, przy okazji wzmagał szumy sprzętu, który już sam w sobie szumiał.

DOLBY!!!

Co robi DOLBY? Służy do redukcji szumów, ale działa to tak, że wysokie tony poniżej pewnej głośności są podbijane podczas nagrywania i osłabiane podczas odtwarzania. To znowu jest kompresja!!! Ale kompresja jest dla ucha miła, więc... gdyby tak nagrać z dolby, a odtwarzać bez dolby, otrzymamy zniekształcony sygnał z podbitymi wysokimi tonami, który jednak wyda nam się przyjemny. Stąd wrażenie, że włączenie Dolby psuje brzmienie, abstrahując od tego, że źle zestrojone lub przy złej taśmie rzeczywiście psuje. Subiektywnie dotyczy to mniej odsłuchu niż nagrywania. To samo poczujemy włączając kontur. Poprawa jest na tyle duża, że trudno z niego zrezygnować, nawet jeśli zniekształca brzmienie.

Kompresja

Czas wyciągnąć jakiś wniosek - Kompresja!  Nagrania z tamtych czasów poddawane były wielokrotne kompresji. Aby niwelować niedomagania ówczesnych taśm, sprzętu... i sprostać ówczesnym upodobaniom.

Wbrew pozorom wtedy ta kompresja nie była czymś bardzo złym. Większość nagrań i tak była popsuta.

40 lat potem

Większość moich taśma zachowała się zadziwiająco dobrze. Trudno ocenić wpływ mijającego czasu. Może gdyby teleportować się do lat 80 i nagle wrócić, usłyszałbym różnicę. Nie mam takiej możliwości, dlatego muszę przyjąć, że czas jednak wpływa na nagrania i nie jest wpływ pozytywny, niemniej mam takie subiektywne wrażenie, że dobre taśmy z tamtych lat nadal są dobre, gorsze... wciąż wydają się gorsze, a te najgorsze - o dziwo nie polskie, tylko nie wiadomo skąd, być może straciły resztki dynamiki.

Na pewno czas działa na sprzęt - niektóre kondensatory tracą pojemność, starzeją się cewki. Nawet wyremontowany sprzęt, nie jest tak dobry jak wtedy, kiedy był nowy. Parcieją piankowe zawieszenia głośników.

Sprzęt, który mam, nawet jeśli jest ten sam co wtedy, to na 100% nie jest tak sam.

Dochodzi kolejny czynnik psychologiczny - przez lata obcowania z techniką cyfrową, zostaliśmy do niej wychowani.

Dla mnie pojawienie się mp3 było objawieniem. Wreszcie brak szumu, soprany jak trzeba... basy. Stary sprzęt poszedł w zapomnienie, kupiłem sobie nowy. W nowych słuchawkach już nie te same magnesy, skuteczność głośników stoi na innym poziomie. Wystarczy porównać wymiary.

Powrót do analogu po latach może mieć dwojaki skutek - od zachwytu po rozpacz.

Analogi słucham najczęściej na wieży ZM3000 podpiętej pod głośniki Space 86. Powrót do tych głośników wywołał u mnie początkowo zachwyt, a potem rozczarowanie. Okazało się, że odbiór bardzo zależy od tego, jak są ustawione. Dzisiaj nie przywiązuje się takiej uwagi do HiFi jak kiedyś. Samo pojęcie HiFi gdzieś znikło. Wielu może nawet nie pomyśleć o właściwym ustawieniu tych głośników, ba - jeszcze lepiej by było, gdyby to było odpowiednie pomieszczenie.

Wspomniałem już o Loudness War. Dzisiejsze nagrania są potwornie skompresowane. Miałem tu pewien problem, bo dowodziłem, że dawne nagrania również były potwornie skompresowane. Jest jednak pewna istotna różnica: te wszystkie zabiegi dawały w latach 80 całkiem dobry efekt, ale efekt końcowy był składową działań inżynierów budujących przedwzmacniacze, tego jak spisywał się Dolby na konkretnej taśmie, jakie podpięto głośniki. Dzisiejsza kompresja jest inna, bo dokonują jej fachowcy od remasteringu w studiach nagraniowych. Oni wiedzą, jak to zrobić, podczas gdy kiedyś było to trochę dziełem przypadku.

Zauważyłem też, że podłączenie nowoczesnych słuchawek do wieży made in Poland z lat 80 może dać opłakany skutek. Te wszystkie podbicia, podbijane są jeszcze bardziej przez słuchawki z silnym basem, soprany reprodukowane są również inaczej niż kiedyś. Najlepszy byłyby sprzęt z epoki.

Ha... mam, dostałem od Mikołaja. I nie mówcie, kurka, że Mikołaja nie ma!

Mój egzemplarz nie działa. Swieci tylko dioda POWER. Rozkręciłem natychmiast. Spalone B701 i B702 i B502. T504 i T508 - zwarte kolektor - emiter. A na schemacie taki syf, że diabli wiedzą, który jest który... Na moje oko poleciał Darlington, więc symetryczny też powinien siedzieć: T510 i T506

---

No i siedzi cała czwórka! Poprzedni właściciel narzekał, że ten wzmacniacz lubił jarać tranzystory. Nie wiem, jak to jest z parowaniem, ale w tym wzmaku działają przeciwsobnie dwa różne tranzystory, w sensie innego typu i producenta. Pewnie są do siebie podobne, ale nie identyczne. Może to jest źródłem problemu?

Na żywo wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu. Dotąd miałem wyłącznie wzmacniacze Foniki, a tym razem jest to Diora. Myślę, że konstrukcyjnie jest to sprzęt z początku lat 80, u nas albo ich koniec, albo nawet początek lat 90.

---

9 dec 2017

Sorry, poprzednik nie zrobił wtopy. Przeciwsobnie pracowała para BD912 i BD911. Znalazłem za to inny problem: ujarany rezystor 100ohm,  między bazą a emiterem BD911. Miał 67 Ohm zamiast 100. To oczywiście mogło się zdarzyć w momencie awarii, równolegle ze spaleniem bezpieczników, ale to nie był jedyny kłopot. Tranzystory lutowane były dość starannie, wręcz pomyślałem, że to fabryka, gdyby nie ich typ. Wzmak pochodzi z 1989, a wtedy takich tranzystorów w Polsce jeszcze nie było. Diabli widzą, ile razy był lutowany - po odessaniu cyny i wytarciu plecionką, widać, że ścieżki już ucierpiały, a jeden z driverów prawdopodobnie wcale nie kontaktował. Tak pokazywał miernik! Tylko, jeśli poprzednik źle to przylutował, to czy wzmacniacz mógł grać na jednej połówce? Jeśli mógł, to powód awarii już jest znany.

Uruchomiłem go dzisiaj na samych driverach w uszkodzonym kanale. Gra ok, ale jest brum. Z kondensatora filtrującego wylewa się jakiś brązowy osad. Całkiem dziurawy nie jest, bo wzmacniacz nie gaśnie od razu po wyłączeniu. Trzeba się przyjrzeć sprawie, bo w zasilanie symetryczne rozwiązano - jak zwykle w polskich wzmacniaczach - właśnie przez zespolony kondensator. Jeśli jedna część cieknie bardziej niż druga, to mamy niesymetryczne zasilanie. I to chyba też może być powód, choć znacznie mniej prawdopodobny.

----

Jeszcze jedna rzecz - wiele osób o tym pisze i u mnie też tak jest : na schemacie kondensatory zabezpieczające przed wzbudzeniem, a na płycie tylko dwie dziurki na nóżki. Chciałbym jednak je wstawić, ale 100pF akurat nie mam.

---

10 dec 2017

Tranzystory wymienione, odważyłem się nawet włączyć, ale w miejscu bezpieczników są rezystory 12ohm. Prąd spoczynkowy przy takim układzie mam -40 mV. Nie próbowałem jeszcze regulować. Na obu kanałach mam to samo, dokładnie te same wartości. Po założeniu końcówki, brumm zniknął. Martwi mnie trochę ten minus przy prądzie spoczynkowym. Trzeba pomierzyć, czy napięcie jest symetryczne.

---

Wstawiłem bezpieczniki - nie spłonęły. Wrócił buzz. Ustawiłem prąd spoczynkowy. Jak dobrze rozumiem, mierzy się go na obu rezystorach emiterowych i powinien wynosić 25-30mA. Rezystory mają 0,47ohm,  co razem daje 0,94. U=I*R, więc  23,5-28mV

---

11 dec 2017

Oczywiście ten ujemy prąd spoczynkowy był źle mierzony. Dopiero lektura serwisówki mnie naprowadziła.

Zmierzyłem dzisiaj ten wielki podwójny kondensator filtrujący. Pierwsza sprawdzona połówka trzyma niemal idealnie, ale druga zamiast 4700uF ma 47uF.

Jeszcze jedna rzecz: kanał na tranzystorach BD911/912 daje na wyjściu 48mV stałego, a kanał na tranzystorach 2N* 2-8mV. Obie wartości podobno są ok.

Zauważyłem jednak problem. Podłączyłem magnetofon, ściszyłem muzykę i mało mózgu mi nie wyrwało. Oczywiście na słuchawkach. Kiedy potencjometr volume jest na minimum, to daje maximum... jakby masa nie stykała. Widocznie badziew. Trzeba coś wymyślić, bo to nie jest sprawa akceptowalna. Może jakaś mechaniczna blokada?

---

14 dec 2017

Kondensatory zamówione. Tak przy okazji parę słów na temat brzmienia tego wzmacniacza. Myślę, że warto zrobić o tym osobny artykuł pod tytułem "Moja UNITRA brzmi źle!" A mówiąc tak całkiem w skrócie: wzmacniacze od FONIKI brzmią dla mnie za ostro i wydaje mi się, że brakuje w nich środka. Diora jest bardziej miękka, lepiej wypełniona. Nie oceniam tutaj w sensie audiofilskim, ja nie słyszę różnicy w okablowaniu, chyba nawet wkraczam w smugę cienia, co wiąże się z problemami.

Zadziwił mnie wzmacniacz RIAA. Ależ to szumi! Wcale nie mniej niż w Zodiaczku!

---

23 dec 2017

Końcówkę skończyłem parę dni temu. Gra! Kolumn nie podłączałem. Jedyny Feler to wspomniany potencjometr. Może trzeba by go rozebrać, ale mi się nie chce.

Groźny rajd pijanej sędzi ze Szczecina. Dwie kolizje, ucieczka i prawie promil alkoholu w wydychanym powietrzu!

Podkategorie