Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Groźny rajd pijanej sędzi ze Szczecina. Dwie kolizje, ucieczka i prawie promil alkoholu w wydychanym powietrzu!

Jak głosi oficjalna historia, Mieszko przyjął chrzest od Czechów, żeby nie przyjąć od Niemców, a Gierek lub towarzysz Wiesław SECAM kupił od Francuzów, żeby go nie brać od złych niemieckich rewizjonistów albo jeszcze gorzej - od amerykańskiego imperialisty. Decyzję podjęto grupowo - cały blok wschodni zdecydował się na SECAM.

I tak SECAM stał się ikoną komunizmu, a komunizm kojarzy się jednym dobrze, innym źle.

W tym tekście nie chcę się wdawać w techniczne szczegóły, chcę sobie po prostu powspominać.

 

SZOK

Mój pierwszy SECAM? Połowa lat 70. PINOKIO zeżarł mydło, wyleciał na ulicę i się zeszczał, a to wszystko w KOLORZE! Był Zielony i fioletowy. I to dla małego łebka był szok! Diabli z filmem, ale te kolory i fioletowy wieloryb! W życiu czegoś takiego nie widziałem.

Telewizor to radziecki Rubin 714, ten słynący z pożarów!

Minęło wiele lat, a jeśli ktoś w nostalgii poszuka Pinokia z Lollobrigidą  w sieci, to na pewno trafi na przesycone zielenią i fioletem zrzuty z ekranu. Czyżby to nie telewizor i nie SECAM byli winni takiemu obrazowi Pinokia w pamięci? A może fakt, że w ruskich telewizorach balans kolorów można było regulować potencjometrami? A czy ten słynny Rubin rzeczywiście się tak palił?

Jestem ciut za młody, by móc ocenić ten telewizor z własnej perspektywy, ale... Pamiętam, że w pierwszej połowie lat 70 szczególnie starsi ludzi lubili przykrywać  telewizory serwetami. Dzisiejsze ekwiwalenty tych serwet są zabójcami laptopów. Nie wyobrażam sobie, żeby Rubin 714 mógł się zmieścić w popularnej w PRL meblościance, ale brak wietrzenia ubił niejeden telewizor z tamtych lat.

Starzy majstrowie mówią, że Rubin sam w sobie nie był taki zły, ale potworna była kultura jego użytkowania i brak opanowania ruskiej technologii przez polskie zakłady.  Ruskie Rubiny sprawowały się podobno lepiej niż polskie.

Moim pierwszym telewizorem był również Rubin, Rubin 202. Konstrukcja toporna, ale względnie mało awaryjna i łatwa w naprawie - w tych czasach telewizory naprawiałem już sam, więc może dodam: dla mnie była to konstrukcja łatwa i dość przyjemna, choć w połowie lat 80 już przestarzała.

Miało być o SECAM, a jest o Rubinach!

Bo jedno z drugim ma wiele wspólnego. Polska kolorowa telewizja ruszyła w roku 1971, czyli... dosyć wcześnie! Cztery lata za europejskim prekursorem RFN! Gierek (albo Wiesław - wiele rzeczy przypisuje się Gierkowi, ale jeśli władzę objął w grudniu 1970, a polska telewizja ruszyła z kolorem w 16 marca 1971 w programie testowym, to Gierek z modernizacją polskiej telewizji nie mógł mieć nic wspólnego) wprowadził nas w erę koloru w 1971, kiedy w Polsce nie produkowano jeszcze odpowiednich telewizorów, więc jeśli ktoś chciał cieszyć się kolorem, to był skazany na ruski telewizor, najczęściej na Rubina właśnie.

W ruskim Rubinie siedział ruski kineskop. Wszystkie rubinowe kineskopy, jakie wpadły mi ręce, były denne. Luminofor był kiepskiej jakości. Ale nie chcę się tu wypowiadać o całej ruskiej technologii, bo wpadły mi w łapy bardzo nowoczesne kineskopy w telewizorach Horyzont i wcale nie takie złe w Elektronach.

Widocznie Rubin robił sprzęt dla gorszych ludzi. (spotkałem się z odmienną opinią - Rubin to miała być w założeniu lepsza firma. Trzeba jednak pamiętać, że ZSRR dychał 70 lat. Nie widziałem Rubina z kineskopem PIL, a Horyzonta / Горизонт owszem.)

I takie właśnie było Polaków pierwsze spotkanie z systemem kodowania koloru SECAM - poprzez ruski telewizor z ruskim dennym kineskopem z wiecznie rozregulowanym balansem kolorów, bo skoro były potencjometry, to się nimi kręciło. A może były, bo musiały być? W nowszym Rubinie też były, ale z tyłu. Rubin 202 pracował jedna w miarę stabilnie, bo to już konstrukcja z układami scalonymi, w tym cyfrowymi.

To pierwsze spotkanie z systemem SECAM za pośrednictwem Rubina 714 i jemu podobnych było doświadczeniem niezwykle drenującym kieszeń. Niektóre portale podają, że kosztował równowartość rocznej pensji. Skoro był tak niesamowicie drogi, musiał służyć długie lata.

Kiedy wreszcie doszło do konfrontacji SECAM vs PAL w polskich domach stały jeszcze mocno wyeksploatowane urządzenia.

PAL wchodzi do gry

Inicjacja systemu PAL w Polsce to wcale nie lata 90! W latach 90 w systemie tym zaczęła nadawać Telewizja Polska, ale PAL zawitał w naszym kraju kilka lat wcześniej wraz magnetowidami VHS, z których wiele, prawdopodobnie większość to urządzenia pracujące wyłącznie w PAL. Szczerze mówiąc magnetowid był absolutnie poza moim zasięgiem i nie do końca wiem, jak radzili sobie z problemem braku kolorów jego właściciele. Mogę sobie tylko wyobrazić, że ludzie, których stać było na takie cudo, mogli sobie kupić także i telewizor albo przynajmniej zaopatrzyć telewizor w odpowiedni układ dekodujący. Problemem była też podnośna fonii, jeśli łączono TV z magnetowidem za pomocą modulatora. Co gorsze... nie znam komputera, który by działał w SECAM, a komputery zaczęły spływać do Polski razem z magnetowidami w połowie lat 80.

Konsekwencje dla SECAM?

Myślę, że jedną z konsekwencji jest współistnienie technologii z innych dekad. Wyobraźmy sobie Rubina 202 do którego wstawia się nowoczesny moduł PAL. Ma prawo zagrać lepiej? A może sytuacja ekstremalna: ktoś ma takiego Rubina, ale nie działa z nim magnetowid, więc kupuje nowy telewizor. Czy nowy może zagrać lepiej niż stary i to bez względu na system, w jakim gra? A człowiek patrzy na oba i wyciąga wnioski.

Kupiony w Berlinie Zachodnim magnetowid musiał obsługiwać tamtejszy rynek, a więc działał w systemie PAL, najczęściej wyłącznie w PAL. Nie znam ówczesnych szczegółów technicznych, a wszystko, o czym piszę to po prostu obserwacja świadka tamtych czasów. Atrakcją magnetowidu nie była wówczas możliwość nagrywania, bo w telewizji mało było. Interesujący był rynek kaset, którymi można się było wymieniać. Najczęściej kopiowane wiele razy rozpowszechniane były w bardzo podłej jakości. Nigdy nie spotkałem kasety nagranej inaczej niż w PAL! Skoro magnetowid obsługiwał wyłącznie PAL, to dekodowanie koloru musiało następować w TV. Z reguły przestrajano magnetowid na podnośną dźwięku 6.5 MHz. Spotkałem się z magnetowidami, które potrafiły odtwarzać SECAM i NTSC, ale nagrywały wyłącznie w PAL.

Wniosek? Sygnał musiał być transkodowany. Taśma nagrana była w PAL, a następnie magnetowid przerabiał to na SECAM, potem układ TV przerabiał to na sygnał RGB. Dla analogu oznacza to pewną stratę jakości.

Studio 2 Wita

Studio 2 to program nadawany za czasów PRL w programie 2TVP. Prowadzony był przez małżeństwo Walterów, tak tych samych od TVN. Fajna muzyka, fajne filmy. Ale jak to zmontować?

W sieci znajdziecie informację, że SECAM nie nadawał się do montażu nieliniowego. Dlatego studia całą obróbkę prowadziły w PAL. Nie wiem, jak było naprawdę - może w krajach, gdzie umieliby miksować SECAM, używano akurat PAL. Trzeba pamiętać, że SECAM ani żaden inny systemem kodowania koloru nie powstał ani w polskiej ani w ruskiej głowie, dlaczego miałby powstać system obróbki nieliniowej?  Informacja o tym, że polska TV pracowała całkowicie w PAL, a jedynie efekt końcowy stranskodowany był do SECAM, pojawia się zbyt często by ją ignorować. Ale oznacza to kolejny ubytek jakości dla sygnału wyjściowego.

Wniosek, Panie, wniosek!

No więc wniosek jest taki, że gdyby założyć, że SECAM w niczym nie ustępował PAL, to obraz, który widział telewidz, miał prawo być gorszy!

Prawda o SECAM?

W sieci znajdzie się wiele prawd :) Niektórzy piszą, że SECAM był zupełnie w porządku, wskazują na jego odporność na zakłócenia i stabilność pracy oraz że nie wymagał reżimu technologicznego. Mówiąc po ludzku: wystarczały mu gorsze części, ale był dość trudny w zestrojeniu. PAL miał być łatwiejszy wymagając zarazem lepszych elementów.

Nigdy nie stroił SECAM, ale stroiłem układy PAL, które montowano do polskich i ruskich telewizorów przystosowując je do nowych czasów, czyli TV zaoszczędzi, obciążmy kosztami klienta. Bywało, że zestrojenie takiego telewizora zabierało godziny budząc jednocześnie wątpliwość, czy to w ogóle możliwe. Jeżeli SECAM stroiło się trudniej, to... Daj Boże zdrowie!

Ale miało być dla zupełnych laików. Te przerabiane telewizory to dobre źródło informacji z zastrzeżeniem, że SECAM był w nich w technologii o ładne parę lat starszej niż PAL. Ale reszta obwodów była ta sama. Różnica?

SECAM prosto z telewizora sprawował się bardzo dobrze. Niektórzy twierdzą, że miał mniejszą głębię kolorów, ale coś takiego byłoby do wychwycenia mając porównanie.

Moje osobiste doświadczenie jest takie: SECAM dawał odrobinę bardziej rozmyty obraz. Na krawędziach była lekka poświata, ale inni określą to pozytywnie twierdząc, że kontury były bardziej miękki. Kolory dość żywe, ale trochę z jak pastelowych obrazów. PAL dawał kolory żywsze i ostrzejsze kontury.

Na kasetach video nagranych w trybie longplay kolory SECAM bladły, a na gorszych taśmach mogły pojawić się poziome kreseczki. Na kasetach w PAL czegoś takiego nie widziałem - kolor był zawsze, nawet jeżeli obrazu czasem prawie nei było widać, bo kopia numer 1000.

Wydaje mi się, że SECAM poza trybem longplay nie ustępował specjalnie systemowi PAL. Osobiście bardziej lubię to, co generuje PAL, ale to kwestia upodobań. Czy prawdziwy obraz widziany przez oko jest ostry jak żyleta? Tymczasem ten generowany przez podkręcony PAL pokazywał świat jak z kreskówki Disneya.

Powrót do miasteczka SALEM

Dwie minuty z tego filmu posłużyły mi jako ilustracja systemu SECAM. Kaseta ma 30 lat. Nagrana na magnetowidzie Samsung, który SECAM wspierał natywnie. Kiedy kasetę wkładam  do mojego Panasonica, koloru nie ma wcale, co oznacza, że to taśma jest w SECAM,  a obraz nie jest konwertowany.

SALEM  to miasto zła, coś jak nasz komunizm, a wycieczka w przeszłość to powrót do naszego Salem PRL.

Film sam w sobie zbiera w sieci bardzo złe opinie, a ja jestem jego wielkim fanem. Jest przezabawny!

Myślę, że problem tkwi w sztampie. Powiedziano ludziom: obejrzycie horror, a oni obejrzeli przerysowaną komedię i stwierdzili, że rzeczywiście zły horror. Zawiedzeni piszą komentarze na różnych filmowych forach i tylko raz na jakiś czas odzywa się ktoś, kto pisze: "ależ on był zabawny!"

w budowie

Postawiłem DOSa... kilka minut na zrobienie filmu i to by było na tyle. Na tyle? Co to właściwie oznacza postawić DOSa?

W najprostszym przypadku należało zrobić "sys a: c:" To wystarczyło by dysk twardy startował, a te kilka najważniejszych funkcji było dostępnych.

Załóżmy sobie, że mamy rok 2016 i chcemy postawić Windows 7 na kilkuletnim komputerze. To wariant najprostszy, bo kilka lat na rynku oznacza, że sterowniki są dostępne. To samo dotyczy nie tylko sprzętu, ale i samego systemu operacyjnego. Nowy system może mieć problem z bardzo starym sprzętem, ale również z bardzo nowym, czasem zdarza się, że ma go z czymś, z czym nie powinien mieć.

System zainstalowany. Na co nam pozwala?

  1. Uruchamiać inne programy
  2. Obsługuje kartę graficzną
  3. Obsługuje kartę muzyczną
  4. Obsługuje katę sieciową
  5. Obsługuje urządzenia pamięci masowej
  6. Ma przeglądarkę internetową
  7. Ma prosty program do edycji tekstu
  8. Ma notatnik
  9. Ma menedżer plików
  10. Pozwala na operacje na plikach.
  11. Ma narzędzia pozwalające na manipulację dyskiem
  12. ...

 

DOS oczywiście DOSowi nie równy, więc na sam początek ograniczmy nasze pole analizy do DOS 6.22. Co to znaczy postawić DOS 6.22?

Jak już napisałem wcześniej, istnieje prostsza metoda na instalację systemu DOS, gdzie wystarczy wklepać sys a: c:, gdzie a to litera napędu dyskietek, a c to litera dysku twardego.

Co daje nam taki rodzaj instalacji? Taki dysk stanie się po pierwsze bootowalny i dotyczy to nie tylko dysku twardego, ale też potraktowanych w ten sposób dyskietek. Na dysk docelowy zostanie przeniesiony kernel DOSu i wszystkie jego wewnętrzne polecenia - akurat te najbardziej podstawowe. Taki zabieg w zupełności wystarczy, by dało się uruchomić grę, operować na strukturze dysku, kopiować, kasować, zmieniać nazwy plików. DOS to jednak komendy nie tylko wewnętrzne, ale ii zewnętrzne. Do takich komend należy "format" (format a:), więc tak postawiony system nie będzie zdolny do formatowania dyskietek, nie będzie zdolny do powielania systemu, nie pozwoli na manipulacje strukturą dysku, bo do tego służy zewnętrzna komenda fdisk. Ma więc całą masę ograniczeń, ale w pewnym sensie stanowi kompletny system operacyjny, przy pomocy którego można wiele zdziałać, na pewno więcej niż z gołym kernelem Windows 10 :).

Pełna instalacja DOS 6.22 wymagała zainstalowania oprogramowania z 3 dyskietek instalacyjnych. Instalator nie tylko kopiuje odpowiednie oprogramowanie, ale też inicjuje dysk, jeśli nie jest on podzielony na partycje, to tworzy partycję systemową, czyni ją startową, ustawia stronę kodową systemu, czyli język - albo raczej alfabet, jakiego będzie on używał. Dla początkującego to kawał użytecznej roboty, choć użytkownik zaawansowany dałby radę i bez tej pomocy.

Po udanej instalacji użytkownik miał:

  1. Możliwość Uruchamiania innych programów - w tym gier, a także innych systemów operacyjnych!
  2. Obsługa karty graficznej w trybie znakowym. Bardziej zaawansowane możliwości graficzne zależały nie od systemu DOS, tylko od programisty tworzącego konkretną grę, czy innych program. Zwykle gry oferowały obsługę standardu VGA (te z czasów DOS 6.22), czyli 256 kolorów i rozdzielczość 640x480 pikseli. Również Windows 3 używał domyślnie tych ustawień. Istnieją jednak gry, które umożliwiają ustawienie wyższej rozdzielczości - na przykład Descent 2, przeglądarki graficzne i filmowe jak QuickView, czy wspomniany już Windows 3.
  3. Muzyka: Nie... i jednocześnie tak. Podobnie jak obsługę grafiki, DOS oddawał obsługę muzyki w ręce programistów konkretnych aplikacji. Sam w sobie nie pozwalał na usłyszenie czegokolwiek. Czemu więc napisałem "jednocześnie tak"? Bo przewidziano w nim możliwość używania sterowników zewnętrznych. Mamy więc sytuację podobną ja z Windows, kiedy system nie znalazł odpowiednich sterowników. Windows oczywiście nie zagra, a jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy stwierdzenie, że Windows nie spiera karty muzycznej. Podsumowując: DOS nie zagrał sam z siebie, ale dawał możliwość używania sterowników. Gros pracy spoczywało na programiście konkretnej aplikacji.
  4. Karta sieciowa. DOS nie dawał żadnych możliwości sieciowych. Możliwe, że sam gdzieś użyłem na moich stronach takiego sformułowania, ale nie jest to prawdą, a pewnym skrótem myślowym, bo użycie 3 dyskietek instalacyjnych nie dawała żadnego dostępu do sieci. A jednak: jądro DOS przewidywało instalację sieci. Tutaj nie tylko sterownik był bardzo ważny, albo.. sterownik sam w sobie nie byłyby w stanie udostępnić nam sieci, gdyby kernel nie przydzielał mu odpowiednich zasobów (nie był zdolny do pewnych przekierowań - poważniejsze strony używają sformułowani "redirector"), bo DOS 6.22 to nie system wielozadaniowy. Jednocześnie działa na nim tylko jedna aplikacja. Sieć wymaga nasłuchu przez cały czas i jest to prawdziwe działanie w tle, znany z DOS TSR to trochę za mało.
  5. Obsługa urządzeń masowych. DOS - DISK OPERATING SYSTEM. Już sama nazwa wskazuje, że jeżeli DOS służył do czegoś, to szczególny jego nacisk padał na obsługę wszelkiego rodzaju współczesnych mu dysków. Trzeba pamiętań, że obsługa dysku opiera się na dwóch warstwach  - sprzętowej i logicznej. DOS zapewniał na tę drugą, a tę pierwszą BIOS. Zwykły user tak na oko nie jest w stanie wyłapać, co zawdzięcza BIOSowi, a co DOSowi. Nie wchodząc w szczegóły: DOS dawał  możliwość użycia współczesnych sobie dyskietek i dysków twardych, decydował o strukturze plików, dyskach logicznych, maksymalnej wielkości partycji, a BIOS czasem narzucał ograniczenia co do wielkości dysku twardego. Dlatego nie bądź zdziwiony, jeśli włożysz do starego komputera dysk wielkości 800MB... a on nie zadziała. W historii wystąpiło kilka barier - ostatnią była wielkość pliku na partycji FAT 32, czy ilość używanej pamięci RAM w systemach 32 bit. Dla nas ważne jest, że DOS obsługiwał współczesne sobie dyski i dyskietki sam z siebie - nie potrzeba było sterowników. Wyjątkiem był CD-ROM, który początkowo wymagał sterownika dedykowanego pod konkretny model.
  6. W czasach DOS nie istniały przeglądarki internetowe dla tego systemu. Istnieją dzisiaj - ARACHNE oraz DILLO.
  7. Prosta edycja tekstu? Tak, system zawiera program edit. Mniej więcej to samo, co współczesny Notepad, ale w wersji znakowej.
  8. Notatnik - patrz punkt 7. Pierwotnie rozbiłem te wda punkty myśląc zapewne o programach Wordpad i Notepad. W czasach DOS nie było chyba takiego podziału. Był albo prymitywny Edit, albo jakiś ówczesny komercyjny edytor tekstu dla DOS. Goły system pozwalał tylko na podstawową edycję tekstu, w tym również bez żadnego edytora :).
  9. Menedżer plików? O ile dziś jest w zasadzie koniecznością, to w czasach DOS niezupełnie. Ale!!! DOS miał taki menedżer i nazywał się DOSSHELL. W wersji 6.22 nie było go na wspomnianych 3 dyskietkach, ale podobno istniała też 4! Jako legalny użytkownik DOS 6.22 tej czwartej dyskietki nie dostałem.
  10. Oczywiście pozwala na operacje na plikach i do tego wręcz służy.
  11. FORMAT i FDISK to zewnętrzne komendy DOS. Pozwalały na pełną kontrolę nad dyskiem, a funkcjonalnością ustępują dzisiejszym tym, że nie ma mowy o zmianie wielkości partycji. Raz ustawiona, jest ustawiona aż ją skasujesz.

 

I można by jeszcze wiele napisać o systemie DOS. A nas interesuje pytanie, co to znaczy postawić DOS? Odpowiedź nasunęła mi się tu sama: w zasadzie to samo, co postawić Windows. Postawiony jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nie wtedy, kiedy instalator kończy działanie. Różnica jest taka, że Windows z reguły znajduje sobie sam stery do karty graficznej, czy sieciowej, czasem rozpoznaje wszystko, a DOS możemy porównać do Windows, który nie rozpoznał niczego i samemu trzeba sobie radzić. Takie rzeczy też się zdarzają!

Może na zakończenie: DOS to nie PnP. Czasami trzeba było otworzyć obudowę i znać sprzęt.

 

DOS 6.22 - Norton Commander - Anno Domini 1994

Poniższy tekst powstał przed 2014, możliwe, że w 2009. Łezka się kręci na myśl o systemie DOS6.22, ale kiedy patrzę na tekst również. Po przeczytaniu nasunęła mi się pewna uwaga. Dziś programy instalacyjne są normą. Programy wymagają dziesiątek wpisów do rejestru, potrzebują różnych informacji, czasami trywialnych jak wersja językowa, nazwa użytkownika, login. W czasach DOS czegoś takiego jak rejestr systemowy nie było, a nie do każdego programu wymagany jest login itp. Do takich programów należy Norton Commander. I mimo, że posiada on instalator, to w zasadzie wystarczy odpowiedni katalog mało elegancko skopiować na twardy dysk w odpowiednie miejsce. Wyjątkiem są programy, które robiły wpisy do pliku autoexec.bat i config sys. W ich przypadku instalator jest bardzo pożyteczną rzeczą.

Podkategorie