Skoro sprawiłem sobie tego RTL SDR, to czemu by nie sprawdzić mojej roboty z czasów, gdy radia stroiłem wyłącznie na ucho?

Na pierwszy ogień poszedł RB3800 i muszę przyznać, że testy wypadły nie najgorzej. Zodiak pracował na częstotliwościach lustrzanych (Powiedzmy, że lustrzanych, bo to nie takie proste.). GFE105 to podobno fajna, elastyczna i łatwa do przestrojenia głowica. I rzeczywiście... użycie RTL SDR sprawiło, że już po 10 minutach miałem idealnie zestrojone całe pasmo. Zachęcony wziąłem się za T3015 - mój pierwszy tuner HiFi made in PRL.

Nie przepadałem za tym tunerem. U mnie był następcą Zodiaka, który wydawał mi się bardziej czuły. Na T3015 trzy zapalone diody wskazujące moc sygnału to chyba maks tego, co widziałem. Może mam pecha mieszkać w takich miejscach.

Przestroiłem go na ucho w czasach, kiedy nie był mi już potrzebny. Ot, dla zabawy. Oto, jaki wynik osiągnąłem:

Kupiłem sobie dongla. Odpaliłem, żeby zobaczyć, czy w ogóle działa. Znalazł 0 stacji DVB-T, 0 stacji DAB, 4 stacje UKF!

Wszystko w średnim miasteczku na zachodzie Polski, 20 kilometrów od miasta wojewódzkiego.

Ale co tam! Nie po to go kupiłem, tylko z ciekawości. Zestroiłem kiedyś ZODIAKA i działa. Oczywiście na ucho. Wszystko git, tylko zero i arcz nie działają jak trzeba. Może jestem na lustrzanych? Zobaczymy, jak na dłoni. Ciekawy jestem, na ile dobrze robiłem to na ucho.

Pierwszy test

Na pierwszy ogień poszedł mój RB3200, którego kiedyś przestroiłem metodą na ucho, porównując to, co łapię z innym radiem. Ta metoda ma wiele wad, ale zasadniczą jest to, że jeśli jakąś stację łapie jedno radio, to nie znaczy, że drugie również. Dochodzi kwestia harmonicznych, lustrzanych, odbić... Można się przekonać uruchamiając transmitter ukf, że na niektórych odbiornikach tę samą stację da się złapać w różnych miejscach na skali.

Radio udało mi się zrobić, że gra zupełnie dobrze, znacznie lepiej niż odbiornik sdr, o jakim tu piszę, ale:

 

Co daje odpowiednio:

93.22-10.7=82.52
116.88-10,7=106.18

Czyli z góry brakuje dwóch MHz, a z dołu jest aż o 5 za dużo. Radio więc należy przestroić ponownie. Cóż - to nadal nie jest profesjonalny sprzęt, ale pierwszy raz mogę zobaczyć, co robię.

---

Przed chwilą odpaliłem Zodiaka. Tragedia! Wychodzi, że kończy się na 86MHz, więc jakim cudem łapie cokolwiek? A łapie!

---

Przestroiłem Zodiaka. Teraz arcz działa prawidłowo, aczkolwiek zero świeci mi tylko z jednej strony. Arcz dostraja prawidłowo z obu stron.

Masakra, jakie to stało się proste dzięki maszynce za 50 zł.

Objaw - tacka nie wyjeżdża

Naprawa... No jak tacka, to ciaśniejszy pasek trzeba dać. Stary nie tyle był luźny, co widać po nim, że maszyna stała wiele lat. Odkształcił się w tej pozycji, w której leżał.

Ciekawe, że mój ZK120 ma tę samą przypadłość, ale leżał w garażu ze 30 lat. Pasek oczywiście odpowiednio grubszy.

Mechanizm chodzi troszkę głośno, można by go przesmarować, ale ze smarem bywa czasem tak, że na początku pomaga, potem szkodzi. Aktualnie nie mam smaru, któremu bym zaufał. Zresztą wygląda to na wibracje całego talerza, może nierówna płyta. Takie rzeczy też widziałem.

Ciekawostka

 W tym DVD jest to, że napisy zdają się sugerować, że pomyślano go z myślą o audio, ale jest to jak najbardziej DVD,

SOUNDMASTER BR-40 to radio kibelkowe, na płycie mamy napis, że pochodzi z roku 2009, więc jest to konstrukcja, która może jeszcze działać w wielu domach. Pełny analog i to mi się podoba.

Opłacalność naprawy? Zadna! Takie radio można mieć za 25zł plus wysyłka. Ale jestem ciekawy, jak działa jedna z ostatnich konstrukcji całkowicie analogowego świata.

Objaw

Totalne milczenie, aczkolwiek na AM udało mi się dosłyszeć coś jakby polską mowę, bardzo bardzo cichą mowę. Podejrzenie pada na TDA2822M. Układ osiągalny za 1,20 zł na AVT, ale przesyłka w tym przypadku to połowa wartości tego radia. Ale za 5 zł można zaryzykować na Allegro.

---

Podłączyłem kolumnę od komputera do środkowej nóżki potencjometru i FM działa. AM  pewnie przez moją lampę tylko trzeszczy, ale jak już pisałem, to AM usłyszałem najpierw. Odbiór jest dość dobry. czysty.

---

No i już chciałem kupić nowy układ, ale zapragnąłem go pomierzyć. Jedna końcówka miernika do masy, a druga kolejno do różnych nóżek scalaka. Kopara mi opadła! Nóżka 7 - radio gra. 7 to wejście na wzmacniacz. Dlaczego zagrało? Woltomierz zwiera przez dosyć dużą rezystancję siódmą nóżkę z masą. Czyli sygnału powinno być odrobinę mniej niż bez miernika, a tu okazuje się, że ta rezystancja jest konieczna.

Aby nie nudzić. Obejrzałem płytkę dokładnie. Wygląda jak chiński crap. I nie powiem, że to zauważyłem, ale udało się zmierzyć, że jedna ze ścieżek jest pęknięta.

 Sama naprawa to 30 sekund. Radio gra,

---

Ciekawi mnie sprawa języka polskiego, jaki usłyszałem. Radio nie obsługuje fal długich. Co więc słyszałem?

Podkategorie

To, co tutaj widzicie, nie służy ośmieszaniu polskich policjantów ani żadnej akcji przeciwko nim. W państwie Donalda Tuska dostają oni coraz więcej uprawnień, coraz więcej elektronicznych oczu śledzi każdy nasz krok i aż  zachodzi pytanie - kim są ludzie którzy mają nad nami wielką władzę, a my w stosunku do nich coraz mniej praw. Jak powiedział niedawno poseł Zemke, podsłuchuje nas 9 różnych służb. TVN24 z 26.10.2009 pisze o tym, że podsłuchuje nas także fiskus. Ciekawy jestem, kim są ludzie, których Donald obdarza prawami... co na ich temat można znaleźć w zwykłych polskich portalach internetowych, jak często o nich Piszą.

Policjanci nie są ludźmi z innej gliny niż my wszyscy. Dlatego: czy ma sens budowanie policyjnego państwa? Tylko temu suży ta strona. I może jeszcze jedno: Wiadomo, że kradną wszyscy. Miałem kiedyś kolegę, który pracował w siechi supermarketów Real. Mówią mi, że kradną biedacy, policjanci, ale i sędziowie. To nie zależy od statusu ani majątku. Jednak portale piszą dość często o policyjnych wybrykach, czasem o prokuratorach, prawie nigdy o sędziach. Obawiam się, że częstotliwość prdasowych donosów jest odwrotnie proporcjonalna do władzy i najczęściej pisze się do fakto o tych najuczciwszych.

Skip

Czerwone SF? A co to takiego? Poniżej widzicie pierwsze zdjęcie ciemnej strony księżyca wykonane przez Lunę 3.

Niewyraźne? Wygląda jak kserokopia kserokopii? Tak! I tym bardziej jest cenne, bo jak nic innego pokazuje rozpaczliwe dążenie człowieka, by sięgać "where no man has been before..."1

Łuna 1, znana była jako Mieczta (Мечта – ros. marzenie)... Jeżeli fabryką marzeń radzieckich uczonych były kosmodromy, to fabryką marzeń dla ubogich było radzieckie kino. I właśnie o kinie ma traktować ta strona. Niestety obie fabryki marzeń były za żelazną kurtyną, gdzie leżała Polska, mocno reglamentowane. Być może wszystkich fimów SciFi wyprodukowanych w krajach demokracji ludowej jest nawet mniej niż odcinków Star Trek. Tym bardziej więc były cenne i wyczekiwane przez takich maniaków ja, noszących głowę w chmurach, a nawet ponad chmurami... gdzieś tam w przestrzeni.

A że na rękach i nogach nosiliśmy łańcuchy komunistycznego reżimu, unieść się w kosmos chcieliśmy jeszcze bardziej.

To były lata entuzjazmu związanego z kosmicznym wyścigiem, choć mi osobiście było trochę obojętne kto wygra. Ważne było tylko to, że dziś o kosmosie wiem więcej niż wczoraj...

No i mieliśmy też Lema... którego także zaraził w pewnym stopniu ten entuzjazm, a który miał wielki wpływ na myślenie wielu Polaków, w  tym i mnie.

Urodziłem się w strefie wpływów ZSRR, w czasach, gdy wynaleziono pierwszy procesor 4004, na księżycu stanął człowiek, a w Polsce generał Jaruzelski mordował Polaków. Czy tego chcę, czy nie, uformował mnie sowiecki komunizm, kosmiczny entuzjazm wynikający z walki dwóch mocarstw i polska szara rzeczywistość tamtych lat.

To co znajdziecie niżej to także moja młodość. Rzewnie do niej wracać. To były smutne czasy, rozjaśniane czasem ruskim filmem SciFi, naznaczone terrorem na ulicach Pragi, ale i poczuciem bezpieczeństwa u mamy. Dlaczego by tego nie wspominać? Dlaczego wyrzekać się tego, czym jesteśmy?

Może jeszcze słówko o istocie kina. Kino ma być muzą, która bawi... i ktoś mógłby mnie zapytać: a gdzie w tym ruskim kinie jest zabawa?

Bądźmy jednak sprawiedliwi - ZSRR nie ma od 20 lat. Technika kręcenia filmów zmieniła się totalnie. Nie oczekujmy efektów, do jakich przyzwyczaił nas Matrix, czy choćby Star Wars. Widz z tamtych lat nie miał tego porównania, więc i oddziaływanie tych filmów było większe. Nasza wrażliwość nie była jeszcze tak zagłuszona efektami.

Cóż - jednak nie jesteśmy w stanie oderwać się o rzeczywistości, w jakiej tkwimy teraz. I gdzie tu przyjemność? Otóż przyjemność widzę w sferze intelektualnej i jeszcze bardziej poznawczej. Te filmy do katapulta w minione czasy, i choć SCIFI traktuje głównie o przyszłości, to jednak zawsze widzimy w nich ich współczesność, a przede wszystkim ludzkie marzenia i oczekiwania na temat postępu. W najstarszych filmach rzuca się w oczy jeszcze jedno, czego w dzisiejszych filmach już nie ma: OGROMNY ENTUZJAZM zdobywców kosmosu.

 

1. Gdzie żadnego człowieka dotąd nie było. Cytat ze Star Trek

..

Co rusz czytam teksty piewców PRL. Jak to było wspaniale... Wszyscy mieli pracę. PRL dał wieśniakom wykształcenie... itd... itp...

Jak było naprawdę?

Zapewne nie ma jednej prawdy. Kiedy Hermaszewski opowiada, jak jego owdowiała matka przyjechała do Polski i wykarmiła tu swoje pięcioro dzieci, wykształciła je, a jej syn poleciał w kosmos, to ja mu wierzę, gdy twierdzi, że PRL dużo mu dał.

Chcę tutaj napisać o rzeczach, które sam widziałem, o moich przemyśleniach. Nie mam patentu na wiedzę absolutną. Mogę się mylić. Wierzę jednak, że było tak, jak o tym piszę... tylko tyle.