reedit - podzielę ocenę na dwie kategorie - ZRK vs DIORA i MDS411 vs M3016.

 

Zrobiłem sobie mały prezent. Polowałem na MDS415, ale trafił się starszy model,

Pierwszy raz widziałem go u kolegi i wzbudził we mnie mieszane uczucia. Nie wiem, co przykuło moją uwagę - ten magnetofon nie ma klasycznej kieszeni na kasetę. To jedyna taka konstrukcja w PRL. Wzorowany chyba na jednym z kultowych magnetofonów Pioneera. Ale pamiętam też, że uważałem wtedy, że mój M3016 to o niebo lepsza maszyna, MDS415 wydał mi się oldschoolowy, ale jakość odtwarzania wzbudzała we mnie pewien niepokój. Grał nieźle!

Jak gra moja maszyna, jeszcze nie wiem. Ruszyła wprawdzie zaraz po rozpakowaniu, ale chwilę potem okazało się, że sprzedający nie przesadził.

Nie przewija, nie gra, jedna dioda ze wskaźnika wysterowania pali się przy starcie. Nie ma wejściowego gniazda cinch. I jest niesamowicie brudny w środku. Brak niektórych napisów, srebrna farba na "kieszeni" kasety wytarta. Po rozkręceniu zaśmierdziało syfem, fajami... dość alergicznie. W dodatku urwało się mocowanie "kieszeni" - z tej strony, z której trzymało, bo z drugiej strony było luźne.

Oprócz osadzenia kasety magnetofon wyróżniają dosyć małe klawisze sterujące. Czy lata temu byłem tego świadomy, że mam przed sobą sterowanie elektroniczne? Raczej wątpię. Wrażenie vintage zrobiły na mnie chyba okrągłe diody LED. Dzisiaj mam magnetofony z wychyłowymi wskaźnikami VU - dużo młodsze od MDS411D.

Jak stara jest to konstrukcja?

Na oldradio.pl podają, że powstał w roku 1978. Moja maszyna ma elementy z roku 1977. Niektóre elementy mają nadruki z rokiem produkcji,

Na oldradio mamy wzmiankę, że jest to "Pierwszy magnetofon kasetowy klasy Hi-Fi polskiej konstrukcji, sterowany dotykowo (układy logiczne TTL)."

Starszym magnetofonem jest MSH101 produkowany od 1977, więc MDS411D to jeden z pierwszych polskich kaseciaków HiFi. Jeszcze starszy jest M 531 S, który pochodzi z 1975. Jest to pierwszy kaseciak wspomniany na stronie technique.pl. Na tej samej stronie wspomina się, że jest to ten pierwszy popularny kaseciak stereo w Polsce. Czyli MDS411 jest młodszy o 2-3 lata!

Z wierzchu tylko wprawne oko wychwyci, jak stara jest to konstrukcja. Na początku lat 80 musiał to być sprzęt jak na polskie warunki bardzo nowoczesny, sterowany cyfrowo układem TTL.

A w środku?

W środku po pierwsze jest mało miejsca. Płyta drukowana zdradza od razu, że jest to produkt z lat 70. Płyta? Ależ jest ich kilka!

W tytule mamy DIORA vs ZRK. Tak będzie łatwiej porównać.

Porównam z tym, co miałem, czyli M3016.

M3016 według oldradio.pl powstał w 1988 roku, więc jest o 10 lat od MDS411D młodszy. Dekada w elektronice lat 80! 

Wygląd zewnętrzny

Po pierwsze: oba magnetofony są podświetlone. Podświetlona jest sama taśma. Wszystkie klawisze sterujące w MDS411D napędem połączone są z diodą LED, która świecąc informuje, której użyto funkcji. W M3015 świeci tylko PLAY, REC i Pauza.

W MDS411D przykuwa osadzenie kasety. Wymusza ono specyficzne wysunięcie mechanizmu do przodu lub zrobienie specjalnej wnęki, żeby palce się mieściły. Przypomina mi to pysk psa. Poza tym obudowa jest dość skromna. Diody LED w jednym kolorze, okrągłe, To dawało mu charakteru vintage już w latach 80.

MDS3016 to klasyczna konstrukcja z kasetą wkładaną taśmą do dołu. Mamy tu pomarańczowe wkładki z plastiku, kolorowe kwadratowe diody LED wskaźnika wysterowania za efektowną maskownicą. Grafitowy kolor panelu przedniego. Konstrukcja bardzo klasyczna, ale zrobiona w duchu krzykliwych lat 80. W latach 80 uznałbym, że M3016 jest ładniejszy. Dzisiaj bardziej mi odpowiada coś mniej krzykliwego, więc wygrywa...

 

MDS411 vs M3016

Remis

 

DIORA vs ZRK

To trochę karkołomne zadanie, bo obie firmy produkowały różne magnetofony. Diora zaczęła od MSH101. Magnetofon o klasycznej linii, klasycznej kieszeni. Dość ładny moim zdaniem. Duże wieże ZRK są w formie dość podobne, ale z punktu widzenia lat 80 zdecydowanie świeższe stylistycznie. Duże Decki ZRK przypominają stylistycznie  jeden z modeli Technicsa. M7010 wygląda wręcz jak klon. To był pożądany wygląd w tamtych czasach.

Diora stworzyła też magnetofon o potocznej nazwie szuflada. Na świecie takie konstrukcje są rzadkie, a w Polsce była to jedyny magnetofon tego typu. W szufladzie widać w zasadzie ten sam mechanizm co w małej Etiudzie MDS411D. Leży jedna nie w pionie, a w poziomie. Etiuda wygląda z jednej strony elegancko, z drugiej dość agresywnie, a szuflada.. Kosmos! Jest się czego przyczepić. Szuflada nie wchodzi w obręb obudowy, pozostaje jakby niedomknięta. Tym razem wskaźnik wysterowania jest już oparty o nowoczesne diody LED, cały panel jest podświetlony, można po ciemku przeczytać, co to za dioda się właśnie świeci. Jak dla mnie odlot. Ale z drugiej strony kieszeń decków ZRK podświetlona jest fantastycznie. Kręcącą się kasetę widać wręcz magicznie. Klawisze od Soft Touch są dość eleganckie. Oczywiście znowu jest się czego czepić. Na przykład diody sygnalizujące odtwarzanie, nagrywanie i pauzę są brzydko osadzone. Ot, kołek w otworze.

Mimo wszystko znowu dałbym

DIORA vs ZRK

Nie wiem, co myśleć o magnetofonach firmowanych nazwą Nikola Tesla. Są w nich mechanizm niepolskiej produkcji. Nie ma tragedii, choć na przykład wskaźnik LED pomiędzy kieszeniami MDS456 to jakiś żart. Ale klawisze są miękkie i przyjemne. Mam jednak takie przeczucie, że cała ta linia, to już nie za bardzo jest DIORA.

 


 

Ergonomia

To wkładanie kasety w szczęki mechanizmu nie jest zbyt wygodne. Klasyczna kieszeń jest lepsza. Poza tym oba magnetofony oferują podobną wygodę, choć mechanizm rozwiązany jest diametralnie inaczej. Mechanizm Soft Touch M3016 działa bardzo przyjemnie.

Wygrywa M3016

 

ZRK vs DIORA

Wspomniałem o szufladzie, a właściwie szufladach, bo to nie jest jeden magnetofon, a cała linia... a może jednak jeden magnetofon? Literalnie - cała linia.

"Szuflada" jest dość niska. To by była zaleta. Ale cała wieża i tak jest ogromna. Wkładanie kasety nie jest wcale wygodne. Kolejna rzecz, która łączy Etiudę i "Szuflady" to elektroniczne sterowanie. To powinna być zdecydowana zaleta, bo teoretycznie nie ma mowy o żadnej przemocy w sterowaniu magnetofonem. Delikatne naciśnięcie na klawisz i maszyna działa. No właśnie nie! Tam nie ma pewnych w działaniu mikro włączników, jakie znamy dzisiaj, Jak naciśniesz nie ma żadnej pewności, że styk był dobry. Ciśniesz jeszcze raz... może za słabo? Działa to moim zdaniem źle - i w Etiudzie, i w w szufladzie! Mechanizm ZRK - co by o nich nie mówić - działały pewnie, może nie zbyt cicho, ale pewnie. Zarówno te ze wspomaganiem, jak i te twarde, Pozostaje  Nikola Tesla itp... Tu wszystko  działa jak należy. Klawisze są dość miękkie, Ale wciskając nie ma pewności, że tam jest jakieś wspomaganie, czy nie. Przynajmniej "play" jest wspomagany - nawiasem mówiąc. Ale to nie jest nasz polski soft touch. No i ten plastik...

ZRK vs DIORA

wygrywa ZRK

 


Mechanizm

MDS411D ma sterowanie w pełni elektroniczne, a M3016 mechaniczne. MDS411 - Mała Etiuda korzysta z dwóch silników i 3 przekaźników. Dzięki temu działa dość cicho i płynnie. M3016 to jeden silnik, podłej jakości, który prędzej czy później gubił obroty. Odpowiada za mechanizm przesuwu taśmy, ale też działa jako servo mechanizm. W sieci jest wiele opinii na jego temat. Niektóre chwalą ten mechanizm w wersji bez Soft Touch. Inni mówią, że Soft Touch przeciąża silnik i dobrze by było dodać drugi - taka wersja tego mechanizmu też istnieje, ale akurat nie w M3016. Mi osobiście się ten Soft Touch bardzo podoba. Są też opinie, że mechanizm projektował jakiś student w ramach pracy inżynieryjnej. Sam widzę jednak jeden poważny mankament tego mechanizmu: podwójne sprzęgło na jednej osi. Póki w miarę nowy, sprawował się dość dobrze, ale po 5 latach eksploatacji zaczynał sprawiać poważne problemy. To mechaniczne servo ma pewien potencjał. Wszystkie nowoczesne magnetofony / magnetowidy mają servo, a nie wielkie elektromagnesy.

Z drugiej strony mamy niesłychanie prosty mechanizm MDS411D. Sterowany jest elektronicznie, łącznie z mechanizmem auto stop. Co ciekawe układ autostop sprawdza impulsy przy pomocy kontaktronu. Nie są to proste mechaniczne styki jak na przykład w B313, ale prawdziwy kontaktron, który reaguje na pole magnetyczne obracającego się magnesu. Z B313 podobieństw jest więcej. Pasek napędza tu koło zamachowe i capstan, rolki dowijające napędzane są kółkami. Przewijanie w Etiudzie ma osobny silniki, podczas odtwarzania napęd przenoszony jest kółkiem z capstana.

Ponieważ sterowanie jest elektroniczne, bardzo łatwo byłoby przystosować ten napęd do zdalnego sterowania. Etiuda zdalnego sterowania jednak nie ma, więc użytkownik z tej całej elektroniki niewiele ma. Ot bajer. Ale napęd jest cichy i prosty. To zaleta. Cichy napęd mechaniczny też da się zrobić. Mechaniczny autostop wprowadza jednak różne dodatkowe dźwięki i to nie tylko w polskich konstrukcjach.

Nie mam za bardzo doświadczenia z MDS411D, ale sprzedawana obecnie na aukcjach magnetofony w zasadzie w 100% wymagają remontu, czasem głębszego niż tylko wymiana paska i oczyszczenie mechanizmu.

Jednak ta cisza imponuje.

MDS411D wygrywa

"Szuflada" to w zasadzie ten sam mechanizm. Dochodzi jeszcze silnik wysuwający kompletny mechanizm z kasetą, Jest to bardzo efektowne, ale nie do końca wygodne. Niemniej "szuflada" też jest cichsza od magnetofonów ZRK, a co najważniejsze montowano w niej od początku zachodnie albo dalekowschodnie silniki, które były bolączką użytkowników magnetofonów ZRK. Na plus mechanizmów ZRK można zaliczyć to, że same w sobie były dość niezawodne, nawet feralne sprzęgło nie psuło się tak od razu. Myliłby się ten, kto by twierdził, że mechanizm DIORY wcale się nie psuły. Są prostsze, ale również awaryjne. Na koniec jak zwykle Nikola Tesla i pochodne. Mechanizm plastikowy, nie polski - wygląda na całkiem niezły, choć moim zdaniem brakuje mu finezji. Tylko czy to jeszcze jest DIORA? Tak czy siak

DIORA wygrywa

 


 

DOLBY

MDS411 ma prawdziwe DOLBY oparte o układ LM1011. M3016 zadowolić się musi CNRS2 opartym o elementy dyskretne. Nie potępiałbym tak od razu naszej protezy DOLBY, a może wręcz zamiennika DOLBY. W sieci znajdzie się informację, że CNRS2 to DOLBY tylko bez opłat licencyjnych. Moim zdaniem CNRS2 robi swoje, ale ponieważ nie jest to układ scalony wymaga większego nakładu pracy podczas zestrojenia. DOLBY wymaga chyba lepszych taśm i większego reżimu w zestrojeniu. Licencja wymaga spełniania norm. CNRS2 już nie koniecznie. Wydaje mi się też, że CNRS2 jest mniej wymagający. To oczywiście subiektywna ocena. Szerze mówiąc nie wiem, kogo wybrać na zwycięzcę, Gdyby chodziło o sam magnetofon M3016, to może bym się jednak skłaniał ku Etiudzie, ale... przecież istniał M3015 - magnetofon bliźniaczy. On miał jak najbardziej prawdziwe DOLBY.

Remis

Szumy własne

M3016 szumi. Nie uświadczysz w nim żadnego niskoszumowego tranzystora.W Etiudzie na wejściu mamy BC413, czyli tranzytsor, który uchodził za mnie szumiący. Podobnie jest w innych magnetofonach DIORY. W ZRK taki tranzystorów nie ma. Mam jednak ciążki orzech do zgryzienia. Mój M3016 jest podrasowany tak, by dawać więcej wysokich tonów. Z tego powodu szumi bardziej. Mam drugi model - nie tykany. Szumi mniej. Z koli moja Etiuda nie jest sprawna. W słuchawkach słychać dość wyraźny szum i lekki brumm. Może źle filtrują kondensatory, a może to wina nieekranowanego transformatora. We wszystkich moich magnetofonach ZRK transformator jest wzorcowo wręcz ekranowany. Diora podchodzi to tego bardziej po macoszemu i niektóre jej magnetofony, nawet te topowe (jak na PRL) dają słyszeć z siebie brumm, Mechanizm w etiudzie jest cichszy - M3016 produkuje więcej hałasu. Samo mechaniczne serwo powoduje głośny stukot przy aktywowaniu, co niektórym może nie odpowiadać. Mi to nie przeszkadza, ale głośne zachowanie mechanizmu owszem.

Czysto teoretycznie Etiuda powinna szumieć mniej, ale mały brumm nie jest wykluczony. Na razie sprawa jest

Nierozstrzygnięta

 

Zaawansowanie techniczne

Można by się puknąć w główkę porównując sprzęt z innych dekad. A jednak! Między 1978 a 1988 u władzy był prawdziwy zabójca polskiej elektroniki.

Gdyby sumiennie przyjrzeć się M3016, a nawet pobieżnie widać, że jest bardzo podobny do innych magnetofonów ZRK, zwłaszcza do swojego mniejszego kuzyna M8010, który wprawdzie ma wskaźniki wychyłowe, ale za to prawdziwe DOLBY, a pod maską już nie jest kuzynem, tylko wręcz bliźniakiem M3016, M8010 pochodzi z 1981r, jest zatem o 3 lata starszy od małej Etiudy.

 

Porównajmy zatem...

Sygnał z głowicy w obu magnetofonach trafia na dwutranzystorowy wzmacniacz wstępny. W Etiudzie jest to BC413, a w M3016 BC239 i BC238. W Etiudzie są o tranzystory niskoszumne, ale trudno tu mówić o jakiejś wyższości technologicznej, można za to mówić o lepszym doborze. Obie konstrukcje są do siebie bardzo podobne. Potem w obu magnetofonach sygnał trafia do układu redukcji szumów. W Etiudzie jest to LM1011, a w M3016 układ CNRS2 na tranzystorach. LM to nie jest polski układ. Wydaje się, że układ oczywiście jest bardziej zaawansowany, niemniej M3015 też miał układ scalony. Zastosowanie CNRS2 to prawdopodobnie obejście zapisów licencyjnych na DOLBY i uniknięcie wkładu dewizowego.

Na układ redukcji szumu może spojrzeć pod różnymi kontami, W M3016 jest to CNRS2 i najprawdopodobniej jest to polski pomysł na zrobienie tego samego, co robi licencjonowany układ DOLBY. Więc jeśli spojrzeć na polską myśl techniczną, to w M3016 ona jest, a w małej Etiudzie jej nie ma. Z drugiej strony posiadacza magnetofonu raczej mało interesowała kwestia, czyja to myśl techniczna, tylko który układ działa lepiej, Układ scalony to coś bardziej zaawansowanego technicznie niż układy dyskretne - bez wątpienia. Aby uzyskać powtarzalność działania nie bez przypadku jest to właśnie układ scalony. Więc czysto technicznie Etiuda jest tu lepsza od M3016, ale nie jest lepsza od M3015, więc w starciu ZRK - Diora jest remis, a przypadku M3016 Kasprzak przegrywa. Ale jest jeszcze jedna rzecz. Czy CNRS2 był rzeczywiście taki zły? Czy jego ocena nie wynika z polskich kompleksów i marketingu? Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje, że Dolby stawiał taśmom wyższe wymagania, a jeśli nie były one spełnione, to wcale nie musiał działać dobrze. Z kolei - spełnione czy nie spełnione - wcale nie musiało wynikać z gorszej lub lepszej technologii... wystarczył lekko inny prąd podkładu. Dlatego bywa tak, że jakiś magnetofon lubi taśmy konkretnej firmy, a innej nie. Ludzie potem myślą, że coś jest gorsze skoro gorzej gra. No właśnie niekoniecznie! I na zakończenie moje subiektywne zdanie: mam taśmy i magnetofony, które na CNRS2 brzmią naprawdę ok i takie z DOLBY, które już nie są zbyt ciekawe.

Sprawa niby zakończona, ale jeszcze jedna uwaga: system redukcji szumu prowadzi do kompresji dźwięku, co ludzkie ucho lubi!!! Włączenie redukcji szumu prowadzi do dekompresji, co mózg uważa za mniej korzystne. Absolutnie nie jest tak, że po włączeniu redukcji szumów, szumy po prostu znikają. Tak nie jest! I stąd przekonanie, że CNRS2 działa jakoś strasznie źle. Myślę, że tak nie jest. Elementy dyskretne nie zapewniają takiej powtarzalności, są bardziej upierdliwe w aplikacji, mamy tam więcej kondensatorów, cewek..., rezystorów: tak naprawdę układ redukcji szumu na tranzystorach zamiast układu scalonego w każdym normalnym kraju byłyby po prostu droższy. Ekonomia PRL to jednak bardziej skomplikowana sprawa.

Za układem redukcji szumu nie ma już nic specjalnego. Jest jeszcze korekcja rodzaju wybranej taśmy i wskaźnik wysterowania.

Wskaźniki wysterowania w M3016 zrealizowany jest na układzie scalonym, a w Etiudzie na tranzystorach, Oba rozwiązania działają dobrze, ale układ to układ.

Pozostaje jeszcze układ regulacji obrotów. Moja Etiuda ma podmieniony silnik. Nie wiem, jaki był oryginalnie. W ZRK jest to układ scalony UL1901. Układ mieścił się w obudowie silnika i w tandemie działał podle. Jednak nie zawsze układ scalony to rozwiązanie optymalne.

A gdyby sprawę mierzyć czysto ilościowo to Etiuda zawiera

  1. Układ UCY7438
  2. Dwa układ LM101
  3. Prawdopodobnie układ stabilizacji obrotów w silniku

M3016 zawiera

  1. Układ UL od linijki diodowej
  2. Układ UL1901 od stabilizacji obrotów silnika

Skoro sprawiłem sobie tego RTL SDR, to czemu by nie sprawdzić mojej roboty z czasów, gdy radia stroiłem wyłącznie na ucho?

Na pierwszy ogień poszedł RB3800 i muszę przyznać, że testy wypadły nie najgorzej. Zodiak pracował na częstotliwościach lustrzanych (Powiedzmy, że lustrzanych, bo to nie takie proste.). GFE105 to podobno fajna, elastyczna i łatwa do przestrojenia głowica. I rzeczywiście... użycie RTL SDR sprawiło, że już po 10 minutach miałem idealnie zestrojone całe pasmo. Zachęcony wziąłem się za T3015 - mój pierwszy tuner HiFi made in PRL.

Nie przepadałem za tym tunerem. U mnie był następcą Zodiaka, który wydawał mi się bardziej czuły. Na T3015 trzy zapalone diody wskazujące moc sygnału to chyba maks tego, co widziałem. Może mam pecha mieszkać w takich miejscach.

Przestroiłem go na ucho w czasach, kiedy nie był mi już potrzebny. Ot, dla zabawy. Oto, jaki wynik osiągnąłem:

SOUNDMASTER BR-40 to radio kibelkowe, na płycie mamy napis, że pochodzi z roku 2009, więc jest to konstrukcja, która może jeszcze działać w wielu domach. Pełny analog i to mi się podoba.

Opłacalność naprawy? Zadna! Takie radio można mieć za 25zł plus wysyłka. Ale jestem ciekawy, jak działa jedna z ostatnich konstrukcji całkowicie analogowego świata.

Objaw

Totalne milczenie, aczkolwiek na AM udało mi się dosłyszeć coś jakby polską mowę, bardzo bardzo cichą mowę. Podejrzenie pada na TDA2822M. Układ osiągalny za 1,20 zł na AVT, ale przesyłka w tym przypadku to połowa wartości tego radia. Ale za 5 zł można zaryzykować na Allegro.

---

Podłączyłem kolumnę od komputera do środkowej nóżki potencjometru i FM działa. AM  pewnie przez moją lampę tylko trzeszczy, ale jak już pisałem, to AM usłyszałem najpierw. Odbiór jest dość dobry. czysty.

---

No i już chciałem kupić nowy układ, ale zapragnąłem go pomierzyć. Jedna końcówka miernika do masy, a druga kolejno do różnych nóżek scalaka. Kopara mi opadła! Nóżka 7 - radio gra. 7 to wejście na wzmacniacz. Dlaczego zagrało? Woltomierz zwiera przez dosyć dużą rezystancję siódmą nóżkę z masą. Czyli sygnału powinno być odrobinę mniej niż bez miernika, a tu okazuje się, że ta rezystancja jest konieczna.

Aby nie nudzić. Obejrzałem płytkę dokładnie. Wygląda jak chiński crap. I nie powiem, że to zauważyłem, ale udało się zmierzyć, że jedna ze ścieżek jest pęknięta.

 Sama naprawa to 30 sekund. Radio gra,

---

Ciekawi mnie sprawa języka polskiego, jaki usłyszałem. Radio nie obsługuje fal długich. Co więc słyszałem?

Kolega kupił pompę do akwarium i stwierdził, że silnik za słaby. Pompa to tłokowa samoróbka z asynchronicznym silnikiem Unitry. Zapytał pewnego majstra, czy nie ma takiego silnika, na co ten, że ma... i pokazał ZK120 leżący na taczce w garażu.

Gdyby magnetofon był coś warty, to pewnie poszedłby na Allegro, tymczasem można dostać taki sprzęt nawet za 40zł plus przesyłka. Z drugiej strony sprzęt miał trafić do śmietnika, a jednak ktoś go zachomikował i teraz mam go ja.

Na klapie napis "Zepsute", urwany przewód zasilania. Diabli wiedzą, co jest w środku. Nie ma spodniej klapy.

ZK120...

Miałem może 5 lat, jak zobaczyłem go pierwszy raz, Pani w przedszkolu puściła nam na tym bajkę. Byłem oczarowany! I chętnie posłuchałbym jeszcze raz, ale więcej się nie zdarzyło. Niemniej ZK120 na długie lata pozostał dla mnie synonimem magnetofonu.

Mam kilka wspomnień związanych z tym sprzętem. Moja ciocia pracowała w przyzakładowym klubie. W domu trzymali ten sprzęt i mogłem sobie od czasu do czasu popatrzeć, a nawet popstrykać. I byłem też świadkiem zamian. Najpierw był ZK120, potem ZK120T, potem ZK140T, a potem pewnie inne, ale miałem już swojego RM221 i zacząłem uważać ten wszystkie Zetki za anachronizm. W dodatku to co na nich słyszałem było dość podłej jakości, więc byłem przekonany, że te stare szpulowce to złom. A niesłusznie! Bo jeśli chodzi o dźwięk, to wszystkie Zetki odtwarzają go przynajmniej na tym samym poziomie, co przenośne kaseciaki produkowane przez Unitrę do początku lat 90, czyli do śmierci.

Postęp, panie postęp!

ZK120 nie grzeszy dynamiką. W dzisiejszych nagraniach, gdzie dźwięk jest silnie skompresowany, nie odgrywa to już roli. W nagraniach rockowych też nie za bardzo. ZK nie gra gorzej niż późniejsze kaseciaki, a jednak braliśmy go za ramola. Dlaczego?

Spróbuj to podnieść! Wielkie, żelazne chassis. Spory silnik i transformator głośnikowy. Może dlatego ZK w przedszkolu słyszałem tylko raz, bo przynieść dzieciom ten magnetofon, to jak przynieść średni telewizor. Tak, ZK jest sporo mniejszy niż ówczesne lampowe telewizory, ale na wadze może stawać z nimi w szranki.

---

25 mar 2018

Wrzuciłem to wczoraj na warsztat. Przylutowałem kabel i odpalam. Silnik kręci, talerze obracają się w obie strony, aczkolwiek ten prawy obraca się w każdym położeniu przełącznika prócz stop. Nie mam taśmy, która by to hamowała. Może tak ma być? Na filmach na YT pokazują prezentacje z taśmami, trudno obejrzeć zachowanie talerzy bez nich, ale przynajmniej na jednym widziałem podobny objaw.

Jedna z lamp zaczęła świecić, druga jest w stalowym ekranie, ale też jest ciepła.

Dotknąłem śrubokrętem wyjścia głowicy i nic...

Tu jest ciekawa rzecz dla nieobytych z lampami. Magnetofon tranzystorowy bez taśmy po prostu szumi. Od razu wiadomo, że jest włączony. Lampowy nadal jest cicho. Konstrukcje lampowe mają inną przypadłość - czasami słychać brum.

Jeszcze jedna rzecz: większość decków ZRK podaje sygnał audio nawet, jak nie jest włączony play. W ZK120 ten sygnał jest odcięty, więc sprawdzić głowicę można tylko w położeniu start.

Moja zetka daje po dotknięciu śrubokrętem mocny sygnał, więc cały tor audio jest na pewno sprawny. Mechanika wymaga konserwacji, paski w tej samej pozycji przez 20 lat trochę się wybrzuszyły. Jeśli głowica jest sprawna, to magnetofon na pewno działa.

Na moim nie ma żadnej pieczątki, ale na płycie drukowanej jest napis: 03.1970. Maszyna jest starsza ode mnie...

---

5 mai 2018

Kupiłem parę taśm, ale nie mam szpuli odbierającej. Zrobiłem więc sobie szpulkę ze starej płyty CD i kawałka szpulki na taśmę klejącą. Nawijała trochę za wysoko, więc trzeba zrobić podkładkę z drugiej CD. Tarcie wystarcza, żeby to działało, ale chodzi głośno. Prymityw, ale już wiem, że moja zetka jest całkowicie sprawna. Taśma jest w stereo, więc jeden kanał słyszę ok, a drugi do tyłu- Trudno ocenić prawdziwe brzmienie. Może to taśma z ZK140? Wtedy nie stereo, a po prostu inna ścieżka,

Szok, że po tylu latach w garażu odpalam i to działa!!!

Po paśmie niepowodzeń związanym z tym radiem, trzeba moją z nim przygodę zrestartować. Problemów jeszcze dorobiłem.

Za chwilę spróbuję odpalić to radio bez lamp. Zobaczymy, co się stanie.

------

Odpaliłem. Ani śladu życia. Wymieniłem sfatygowany kabel. Odpaliłem jeszcze raz i znowu lipa. Okazało się, że żarówka spalona :).

Taki ze mnie majster!

------

Pomyślałem, że przetestuję lampy. Wsadziłem do mojego Kankana ECC85 i działa. Działa też ECH81.

Wsadziłem też do Kankana EBF80 zamiast EBF89 i wydawało mi się, że coś słyszę.

Na niemieckich forach czytam, że EBF80 mogłaby być zastąpiona przez EBF80, ale czy odwrotnie?