Kolega kupił pompę do akwarium i stwierdził, że silnik za słaby. Pompa to tłokowa samoróbka z asynchronicznym silnikiem Unitry. Zapytał pewnego majstra, czy nie ma takiego silnika, na co ten, że ma... i pokazał ZK120 leżący na taczce w garażu.

Gdyby magnetofon był coś warty, to pewnie poszedłby na Allegro, tymczasem można dostać taki sprzęt nawet za 40zł plus przesyłka. Z drugiej strony sprzęt miał trafić do śmietnika, a jednak ktoś go zachomikował i teraz mam go ja.

Na klapie napis "Zepsute", urwany przewód zasilania. Diabli wiedzą, co jest w środku. Nie ma spodniej klapy.

ZK120...

Miałem może 5 lat, jak zobaczyłem go pierwszy raz, Pani w przedszkolu puściła nam na tym bajkę. Byłem oczarowany! I chętnie posłuchałbym jeszcze raz, ale więcej się nie zdarzyło. Niemniej ZK120 na długie lata pozostał dla mnie synonimem magnetofonu.

Mam kilka wspomnień związanych z tym sprzętem. Moja ciocia pracowała w przyzakładowym klubie. W domu trzymali ten sprzęt i mogłem sobie od czasu do czasu popatrzeć, a nawet popstrykać. I byłem też świadkiem zamian. Najpierw był ZK120, potem ZK120T, potem ZK140T, a potem pewnie inne, ale miałem już swojego RM221 i zacząłem uważać ten wszystkie Zetki za anachronizm. W dodatku to co na nich słyszałem było dość podłej jakości, więc byłem przekonany, że te stare szpulowce to złom. A niesłusznie! Bo jeśli chodzi o dźwięk, to wszystkie Zetki odtwarzają go przynajmniej na tym samym poziomie, co przenośne kaseciaki produkowane przez Unitrę do początku lat 90, czyli do śmierci.

Postęp, panie postęp!

ZK120 nie grzeszy dynamiką. W dzisiejszych nagraniach, gdzie dźwięk jest silnie skompresowany, nie odgrywa to już roli. W nagraniach rockowych też nie za bardzo. ZK nie gra gorzej niż późniejsze kaseciaki, a jednak braliśmy go za ramola. Dlaczego?

Spróbuj to podnieść! Wielkie, żelazne chassis. Spory silnik i transformator głośnikowy. Może dlatego ZK w przedszkolu słyszałem tylko raz, bo przynieść dzieciom ten magnetofon, to jak przynieść średni telewizor. Tak, ZK jest sporo mniejszy niż ówczesne lampowe telewizory, ale na wadze może stawać z nimi w szranki.

---

25 mar 2018

Wrzuciłem to wczoraj na warsztat. Przylutowałem kabel i odpalam. Silnik kręci, talerze obracają się w obie strony, aczkolwiek ten prawy obraca się w każdym położeniu przełącznika prócz stop. Nie mam taśmy, która by to hamowała. Może tak ma być? Na filmach na YT pokazują prezentacje z taśmami, trudno obejrzeć zachowanie talerzy bez nich, ale przynajmniej na jednym widziałem podobny objaw.

Jedna z lamp zaczęła świecić, druga jest w stalowym ekranie, ale też jest ciepła.

Dotknąłem śrubokrętem wyjścia głowicy i nic...

Tu jest ciekawa rzecz dla nieobytych z lampami. Magnetofon tranzystorowy bez taśmy po prostu szumi. Od razu wiadomo, że jest włączony. Lampowy nadal jest cicho. Konstrukcje lampowe mają inną przypadłość - czasami słychać brum.

Jeszcze jedna rzecz: większość decków ZRK podaje sygnał audio nawet, jak nie jest włączony play. W ZK120 ten sygnał jest odcięty, więc sprawdzić głowicę można tylko w położeniu start.

Moja zetka daje po dotknięciu śrubokrętem mocny sygnał, więc cały tor audio jest na pewno sprawny. Mechanika wymaga konserwacji, paski w tej samej pozycji przez 20 lat trochę się wybrzuszyły. Jeśli głowica jest sprawna, to magnetofon na pewno działa.

Na moim nie ma żadnej pieczątki, ale na płycie drukowanej jest napis: 03.1970. Maszyna jest starsza ode mnie...

---

5 mai 2018

Kupiłem parę taśm, ale nie mam szpuli odbierającej. Zrobiłem więc sobie szpulkę ze starej płyty CD i kawałka szpulki na taśmę klejącą. Nawijała trochę za wysoko, więc trzeba zrobić podkładkę z drugiej CD. Tarcie wystarcza, żeby to działało, ale chodzi głośno. Prymityw, ale już wiem, że moja zetka jest całkowicie sprawna. Taśma jest w stereo, więc jeden kanał słyszę ok, a drugi do tyłu- Trudno ocenić prawdziwe brzmienie. Może to taśma z ZK140? Wtedy nie stereo, a po prostu inna ścieżka,

Szok, że po tylu latach w garażu odpalam i to działa!!!