Aż dziw bierze, że nie napisałem do tej pory żadnego artykułu na ten temat. Przecież Win 98 był jednym z dłużej działających na moich komputerach systemów. Przed nim używałem:

  1. DOS 6.22 + Windows 3.11
  2. Windows 95
  3. Windows 98

Jeżeli liczyć egzotycznego wówczas Linuksa:

  1. DOS 6.22 + Windows 3.11
  2. Slackware Linux 2.2
  3. Windows 95
  4. Red Hat Linux 5 Hurricane
  5. Windows 98

Choć systemy operacyjne nie są mi obojętne i żywo się nimi interesuję, w codziennym życiu jestem raczej konserwatystą i nie tak od razu sięgnąłem po Windows 98. Dlaczego? Mój ówczesny komputer dość szybko się zestarzał. Miałem na pokładzie procesor Pentium 1 133MHz bez MMX. Windows 95 jest demonem szybkości i muszę przyznać, że dość długo mi wystarczał. W 1998 nie widziałem potrzeby przesiadki na nowszy system operacyjny, tym bardziej, że zewnętrznie nie różnił się jakoś drastycznie od Windows 95.

Do przesiadki skłoniła mnie jednak konieczność. Moja wersja Windows 95 była wersją pudełkową, która wspierała partycje do 2GB. Miałem wówczas zamontowane dwa dyski twarde, jeden 500MB, a drugi 800MB. Przez dość długi czas było to aż nadto. Przypomnę, że mój pierwszy twardy dysk, prawdopodobnie z roku 1994 miał 520MB i nikt z moich znajomych nie miał większego. Gry rozprowadzano wówczas na dyskietkach 1.44MB i trudno było taki dysk zapełnić. Jednak po 1998 oprogramowanie zaczęło dziwnie puchnąć - nadeszła pora, by kupić nowy dysk.

Za bardzo duże pieniądze kupiłem wówczas dysk 6.4GB Seagate Medallist, który nota bene działa do dziś! Z Windows 95 BOX działał pierwszorzędnie, ale... pamiętacie ograniczenie partycji do dwóch GB?

2+2+2+0.4=4

Aby skorzystać z dysku musiałem go podzielić na minimum 4 partycje. Jeśli chciałem zachować jeden ze starych dysków, to w moim komputerze musiało się znaleźć miejsce dla 5 partycji. Doliczmy jeszcze po jednej literce dla FDD i CDROM, a liczba napędów robi się uciążliwa: A:, C:,D:, E:, F:, G:, H:, I:.

A gdybym chciał kupić dwa takie dyski?

Rozwiązaniem okazał się Windows 98. Windows 98 FE nie był żadną rewelacją. Był ciut wolniejszy, ciut stabilniejszy, obsługiwał większe partycje... z nastaniem ery Internetu zyskał jeszcze bardziej - był bezpieczniejszy, bo działały na nim nowocześniejsze firewalle.

Nie bez znaczenia jest, że płyty instalacyjne Windows 98 posiadały sektor startowy. Mam także dyskietkę startową dołączoną do systemu wraz z podręcznikiem. Nie wiem jednak, czy taka dyskietka była regułą. Co daje nam sektor startowy? Wydaje mi się, że mocno usprawnia to instalację. Niby posłużenie się dyskietką startową to nic trudnego, a jednak... jej powolność, liczba opcji startowych mogła początkujących przyprawiać o zwątpienie.

Dyskietka startowa posiadała wreszcie uniwersalne sterowniki do CD-ROMu.

Wydaje mi się też, że Windows 98 lepiej niż Win95  obsługiwał standard PnP i wykrywanie sprzętu. Może to być złudzenie, bo w czasach 98 liczba urządzeń ze złączem ISA spadał już chyba do zera, a to właśnie one sprawiały najwięcej problemów.

...

Troszkę trudno jest pisać o Windows 98, bo nie było to wydanie spektakularne. Interface graficzny wyglądał tak samo jak w Win 95. Często wspomina się, że Windows 95 nie był zbyt stabilny, ale ja za bardzo tego nie doświadczyłem. Może miałem wyjątkowo dobrze wspieraną płytę główną? Może nie miałem jakichś bardzo egzotycznych kart rozszerzeń? Nie mogę powiedzieć złego słowa o Windows 95 aż do chwili Winsock 2, z którym mój komputer pracował fatalnie.

Trzeba jeszcze dodać, że czasy Windows 98 to okres pożegnania z szyną ISA. Nastała era Plug and Play, co naprawdę bardzo uprościło instalację nowych urządzeń i ograniczyło możliwe konflikty sprzętowe. Pewnie ten fakt nie jest bez znaczenia. Na pewno oczyszczono system z kodu 16 bitowego, jaki jeszcze działał na 95. Windows 98 był więc obiektywnie bardziej stabilny, co na pewno stawało się bardziej zauważalne porównując większą liczbę urządzeń.

Nie powitałem Windows 98 z jakimś szczególnym entuzjazmem, ale z równym brakiem entuzjazmu żegnałem ten system. Do końca robił dobrze, to co miał robić. Nie pamiętam, co zadecydowało o pożegnaniu. Być może łatwy mechanizm dzielenia łącza w Windows XP. Mieliśmy wówczas dwa komputery, które łączyły się z siecią przez modem. XP podłączone było do modemu, drugi komputer z Windows 95 - tak wróciłem do 95 ze względu na fakt, że ten drugi komputer miał dobre lata za sobą - podłączony był do pierwszego przez krosowaną skrętkę eth cat 5 bez switcha. I działało to całkiem dobrze, z tym że stary komputer nie miał sieci, jeśli nie był włączony ten nowszy, pośrednik.

Dzielenie łącza przez XP było bardzo wygodne. Na Windows 98 też dało się to zrobić, ale potrzebne było dodatkowe oprogramowanie, konfiguracja była trudniejsza, a same programy raczej komercyjne. U mnie system musiał być legalny.